wtorek, 28 kwietnia 2020

Trudne decyzje

To czas trudnych decyzji.
Może dla jednych wydadzą się marginalnymi, drugorzędnymi. Ale dla nas są ważne.

Otóż, odkąd pojawiła się w naszym życiu Oliwia, wybieraliśmy zawsze to, co będzie dobre dla niej. To chyba normalne, że w momencie pojawienia się dziecka robimy wszystko aby nasze życie przekształcić pod tę małą istotkę.
Każde wakacje były skrupulatnie zaplanowane, każdy wyjazd, nawet ten najmniejszy.
Od czasu jej narodzin wybieraliśmy zawsze nasz kraj.
Bo blisko, bo bezpiecznie. Bo lekarz w razie czego na miejscu. Bo zawsze można tego samego dnia wrócić do domu.

Ten rok miał być zupełnie inny.
Zaplanowana, wykupiona wcześniej podróż marzeń.
Marzeń naszych i naszej córki.
Cudownie zaplanowane wakacje.
Wylot dzień przed jej szóstymi urodzinami.

Plaża, morze, piękne widoki, znakomity hotel.
Wypisane na kartce miejsca, które będąc już tam, będziemy chcieli odwiedzić.
Miasteczka, restauracje, zabytki.

Oliwia już od dłuższego czasu paplała tylko o wylocie. Do skarbonki odkładała wszystkie pieniążki, które udało jej się "zarobić".

I nagle wszystkie marzenia i plany pękają jak bańka mydlana.
Niby łudzisz się, że się uspokoi, że może się zmieni, że kryzys minie. Bo ile ten wirus może trwać?! Bo w końcu zostało jeszcze trochę czasu.

Ale przychodzi dzień, w którym siadasz, włączasz wiadomości i już wiesz, że nie możesz ryzykować.
Że nawet jeśli sytuacja u nas w kraju zostanie opanowana, to jednak strach pozostanie.

Hmm... i w sumie nie najgorsza była ta świadomość, że musimy zrezygnować z wakacji marzeń a fakt, że musimy o tym powiedzieć Oliwce.
Bo to takie przykre. Bez względu na okoliczności (które rozumiem, że są mega poważne), po prostu przykre.

Na szczęście to bardzo mądra dziewczynka. Nie będę kłamać, że rozmowa przebiegła gładko.
Bo tak nie było.

Były łzy i dużo tulenia. Ale zrozumiała. Powiedziała, że lepiej jak polecimy, gdy wszyscy na świecie będą zdrowi.

To nie jest łatwe. O ile nam dorosłym wydaje się to takie zrozumiałe, że loty są odwołane, że nie można wylecieć, o tyle dziecku nie tak gładko przychodzi oswojenie się z tą myślą.

Wiem, że może niektórym się wydawać, że to za szybka decyzja ale nie chcemy ryzykować.
Nie wiadomo jak dalej wszystko się będzie toczyć. To nie chodzi tylko o to, że u nas będzie już ok, ale o to jak będzie w miejscu do którego mieliśmy się wybrać.

Poza tym nawet jeśli wszystko wróci do normy, jeszcze przed wakacjami to musimy pomyśleć o rodakach. Wirus, który właśnie opanował nasz kraj, sprawia, że wiele pensjonatów, hoteli jest w bardzo trudnej sytuacji.

To w naszych rękach będzie leżał ich los. Powinniśmy solidarnie wspierać polskie firmy. I nie chodzi mi o to, aby każdy rezygnował z wymarzonych wakacji na rzecz naszego kraju.  Ale kupując na wyjazd buty, nową sukienkę czy kapelusz pamiętajmy aby w pierwszej kolejności zajrzeć do polskiego producenta.

A jeśli już musisz, tak jak my, zrezygnować z wakacji to nie myśl o tym jak o jakiejś katastrofie.
To smutne, że plany i marzenia musimy odłożyć na później. Ale nie oznacza to jeszcze końca świata.

Mam nadzieję, że sytuacja na świecie się uspokoi i każdy z nas niedługo będzie się czuł bezpiecznie.
A te wakacje spędzimy gdzieś blisko.

Przecież nie ważne aż tak gdzie spędzimy ten czas. Najważniejsze abyśmy spędzili go razem!

Wy również rezygnujecie z wakacyjnych, dalszych wyjazdów?






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

INSTAGRAM