wtorek, 26 maja 2020

Nie musisz być idealną mamą!

Mama.

Wszystko zaczyna się od tego słowa.
Od mamy.

Bo przecież to ona dała życie nam. Przecież to my dajemy kolejne życie.

Może stąd wzięło się przekonanie, że mama musi, że mama zawsze...

Ile to razy już słyszałaś, że "jesteś przecież mamą to musisz się zmienić", "kto da radę jak nie Ty", "nie wypada Ci robić tego czy tamtego".

Żyjemy w czasach, gdzie internet poniekąd jest jakimś tam wyznacznikiem.
Z każdej strony zalewa nas fala idealnych matek. Tych, które 15 min po porodzie wyglądają jak milion dolców. Tych, które zawsze są pięknie ubrane, ćwiczą jogę, zawsze mają czysty dom i czyste dzieci. Tych, które nigdy nie mają kryzysów.

Nic dziwnego, że większość z nas po jakimś czasie spędzonym na przyglądaniu się jak żyją te ideały, czuje się paskudnie i dąży do jakiejś tam doskonałości.

Próbujemy mieć idealne domy, idealne szafy, idealne dzieci. Chcemy stworzyć swój wizerunek matki idealnej. Takiej, która wszystko trzyma w ryzach, której nie zdarzają się wpadki.

Po pewnym czasie jednak wpadamy w pierwsze kryzysy.

Bo dom, który dopiero wysprzątałaś, po kilkunastu minutach zabawy wygląda jak pobojowisko.
Bo znowu pełno okruszków na kanapie.
Bo dzieciak po raz kolejny wylał na siebie sok.
Bo pies właśnie pogryzł Twoją ulubioną parę butów.
Bo znowu przesoliłaś ziemniaki.

A nie masz czasu ponownie robić wszystkiego.

Cena, jaką ponoszą matki za bycie idealną, jest cholernie wysoka!
Przecież ludzie w mediach odbierają Cię jako idealną kobietę, piękną z zawsze idealnie ułożonymi włosami, cudownym mężem u boku i niezwykle grzecznymi dziećmi!

To wszystko sprawia, że coraz częściej zamiast szczęścia odczuwa się frustrację.
Bo mogę nie zdążyć, bo co jeśli ktoś zauważy, że do sklepu wyszłaś w pidżamie.
Bo już popołudnie a Ty nie masz nowego zdjęcia na insta.

Tylko czy naszym dzieciom potrzebna idealna matka??
Czy oby na pewno zależy im na tym aby w domu było mega sterylnie, żeby mama miała idealną, niezruszoną fryzurę? Czy te okruszki na kanapie serio dziecko zauważa?

Uwierz mi w to co teraz Ci napiszę!

TWOJE DZIECKO UWIELBIA, gdy masz potargane zabawą włosy, gdy znowu nadepniesz na lego. Lubi, gdy się śmiejesz i robisz głupie miny.
TWOJE DZIECKO ZAPAMIĘTUJE tylko te momenty!

I wiesz co? Dzieci nie kochają nas tylko i wyłącznie wtedy, gdy wyglądamy idealnie!
Dla nich nie ma większego znaczenia czy jesteś w pięknej sukience czy w pidżamie.

Pogodzenie roli matki, żony, gospodyni, nauczycielki, sprzątaczki jest nie lada wyczynem.
Więc nie musisz sobie niczego zarzucać!
Nie musisz mieć wszystkiego zaplanowanego, nie musisz przewidywać, mieć nad wszystkim kontroli! Nie musisz wiedzieć wszystkiego, potrafić wszystkiego.
Musisz zaakceptować siebie taką, jaką jesteś. Zrozumieć, że masz prawo być zła, zmęczona, niedoskonała i to wcale nie oznacza, że jesteś gorsza! To nie jest wyznacznikiem ani macierzyństwa ani kobiecości!

Dążenie do ideału zamyka nas w jakiejś dziwnej klatce, bez dostępu do normalnych, ludzkich odruchów. Najważniejsze aby przyznać się przed samym sobą czy jest nam z tym dobrze.

Ustalmy sobie priorytety, to co w życiu ma dla nas największy sens.
Rodzina, praca, życie towarzyskie, dom.

I skupmy się aby nie być idealnym a szczęśliwym samym ze sobą.

Kiedyś, ktoś pytał mnie dlaczego, skoro mam już większą grupę obserwatorów, nie jestem systematyczna. Dlaczego codziennie nie dodaję nowych zdjęć, dlaczego częściej nie piszę?

Szanuję Was wszystkich. Zarówno tych co są tutaj, jak i tych co są ze mną na fanpage'u czy insta.
Ale ponad wszystko szanuję siebie i moją rodzinę.

To ich postawiłam na podium. To oni zajmują pierwsze miejsce na mojej liście priorytetów.

Życzę Wam wszystkim abyście nie pogubiły się w tym wykreowanym, pięknym świecie!

Abyście cieszyły się z małych rzeczy. Aby spalone ciasto nie wywoływało smutku. Aby zdjęcia były przyjemnością a nie przymusem. Aby bałagan w domu przypominał Wam o tym, że chwilę temu moje dziecko było najszczęśliwsze na świecie rozsypując klocki po całej podłodze!

Bądźcie sobą!
A jeśli już tak bardzo chcecie być idealne, to bądźcie....
Idealne dla siebie i swoich bliskich.
Nie dla wirtualnego świata!

enjoy.




wtorek, 28 kwietnia 2020

Trudne decyzje

To czas trudnych decyzji.
Może dla jednych wydadzą się marginalnymi, drugorzędnymi. Ale dla nas są ważne.

Otóż, odkąd pojawiła się w naszym życiu Oliwia, wybieraliśmy zawsze to, co będzie dobre dla niej. To chyba normalne, że w momencie pojawienia się dziecka robimy wszystko aby nasze życie przekształcić pod tę małą istotkę.
Każde wakacje były skrupulatnie zaplanowane, każdy wyjazd, nawet ten najmniejszy.
Od czasu jej narodzin wybieraliśmy zawsze nasz kraj.
Bo blisko, bo bezpiecznie. Bo lekarz w razie czego na miejscu. Bo zawsze można tego samego dnia wrócić do domu.

Ten rok miał być zupełnie inny.
Zaplanowana, wykupiona wcześniej podróż marzeń.
Marzeń naszych i naszej córki.
Cudownie zaplanowane wakacje.
Wylot dzień przed jej szóstymi urodzinami.

Plaża, morze, piękne widoki, znakomity hotel.
Wypisane na kartce miejsca, które będąc już tam, będziemy chcieli odwiedzić.
Miasteczka, restauracje, zabytki.

Oliwia już od dłuższego czasu paplała tylko o wylocie. Do skarbonki odkładała wszystkie pieniążki, które udało jej się "zarobić".

I nagle wszystkie marzenia i plany pękają jak bańka mydlana.
Niby łudzisz się, że się uspokoi, że może się zmieni, że kryzys minie. Bo ile ten wirus może trwać?! Bo w końcu zostało jeszcze trochę czasu.

Ale przychodzi dzień, w którym siadasz, włączasz wiadomości i już wiesz, że nie możesz ryzykować.
Że nawet jeśli sytuacja u nas w kraju zostanie opanowana, to jednak strach pozostanie.

Hmm... i w sumie nie najgorsza była ta świadomość, że musimy zrezygnować z wakacji marzeń a fakt, że musimy o tym powiedzieć Oliwce.
Bo to takie przykre. Bez względu na okoliczności (które rozumiem, że są mega poważne), po prostu przykre.

Na szczęście to bardzo mądra dziewczynka. Nie będę kłamać, że rozmowa przebiegła gładko.
Bo tak nie było.

Były łzy i dużo tulenia. Ale zrozumiała. Powiedziała, że lepiej jak polecimy, gdy wszyscy na świecie będą zdrowi.

To nie jest łatwe. O ile nam dorosłym wydaje się to takie zrozumiałe, że loty są odwołane, że nie można wylecieć, o tyle dziecku nie tak gładko przychodzi oswojenie się z tą myślą.

Wiem, że może niektórym się wydawać, że to za szybka decyzja ale nie chcemy ryzykować.
Nie wiadomo jak dalej wszystko się będzie toczyć. To nie chodzi tylko o to, że u nas będzie już ok, ale o to jak będzie w miejscu do którego mieliśmy się wybrać.

Poza tym nawet jeśli wszystko wróci do normy, jeszcze przed wakacjami to musimy pomyśleć o rodakach. Wirus, który właśnie opanował nasz kraj, sprawia, że wiele pensjonatów, hoteli jest w bardzo trudnej sytuacji.

To w naszych rękach będzie leżał ich los. Powinniśmy solidarnie wspierać polskie firmy. I nie chodzi mi o to, aby każdy rezygnował z wymarzonych wakacji na rzecz naszego kraju.  Ale kupując na wyjazd buty, nową sukienkę czy kapelusz pamiętajmy aby w pierwszej kolejności zajrzeć do polskiego producenta.

A jeśli już musisz, tak jak my, zrezygnować z wakacji to nie myśl o tym jak o jakiejś katastrofie.
To smutne, że plany i marzenia musimy odłożyć na później. Ale nie oznacza to jeszcze końca świata.

Mam nadzieję, że sytuacja na świecie się uspokoi i każdy z nas niedługo będzie się czuł bezpiecznie.
A te wakacje spędzimy gdzieś blisko.

Przecież nie ważne aż tak gdzie spędzimy ten czas. Najważniejsze abyśmy spędzili go razem!

Wy również rezygnujecie z wakacyjnych, dalszych wyjazdów?






piątek, 10 kwietnia 2020

11 odjechanych zabaw z dzieckiem.

Chyba to najbardziej odpowiedni czas na ten post.
Sytuacja zmusza nas abyśmy spędzali w domu sporo czasu.

Więc bierzemy się za długo odkładane porządki, nadrabiamy zaległe książki czy filmy.
Ale mając w domu dzieci wiemy, że zbyt długo nie zostawimy ich samych sobie.

Bo przecież większość z nich po jednym, dwóch dniach wypowie te słynne "nudzi mi się".

I co wtedy?

Oto moich 11 odjechanych pomysłów na nudę!

1. Wspólne gotowanie, otwarcie restauracji.

Tu temat dowolny. Możemy po prostu wspólnie przygotować posiłek, upiec ciasto, zrobić jakikolwiek deser, albo puścić wodze fantazji i... stworzyć najpierw nazwę restauracji, później przyszykować menu, nakryć do stołu, wspólnie przyrządzić dania a na koniec pozwolić dziecku serwować je. Uwierzcie mi, że to na prawdę fajny plan!


2. Ciepło-zimno.

U nas to gra, która w zasadzie wpada w każdy, niedzielny poranek.
Chowamy różne przedmioty (np. małe zabawki) w różne zakamarki a później naprowadzamy Oliwię hasłami mróz-zimno-ciepło-cieplej-gorąco-parzy! Oczywiście później zamiana miejsc. I to my szukamy a młoda nami steruje.


3. Mapa skarbów.

Chowamy jakieś łakocie bądź zabawkę i rysujemy mapę ze wskazówkami jak dotrzeć do naszego skarbu. Pomysł jest na tyle świetny, że zabawa trwa tyle ile mamy pomysłów na zagadki.
Można również ułożyć rymowanki, które będą podpowiedzią.

4. Bitwa na poduchy. 

Przyznać się, kto nie lubi szaleć na łóżku?! Śmiało możecie urządzić bitwę na punkty. Za każdym razem gdy przeciwnikowi poduszka spadnie na ziemię mamy punkt. Do ilu walczymy to zależy tylko od nas. 


5. Froggy party.

Kum, kum, pora trochę się poruszać! Zabawowa Żabka wymyśli dla was zadania, które będziecie wykonywać, poruszając się dookoła niej i rozłożonych na podłodze kolorowych listków. Słuchaj uważnie, gdy zabrzmi gong, musisz wskoczyć na listek znajdujący się najbliżej ciebie. Jest ich zawsze o jeden mniej niż uczestników zabawy, a na jednym listku może stać tylko jedna osoba! Nie martw się, nikt nie odpada z gry. Każdy, komu uda się zająć miejsce na listku, otrzymuje w nagrodę pieczątkę. Kto zgromadzi ich najwięcej, wygrywa! Wejście na głośnik zewnętrzny, pozwoli korzystać z zabawki w dowolnym miejscu, także na podwórku. Żabka oferuje ponad 50 różnych aktywności!
Według mnie to must have każdego dziecka!

6. Kto pierwszy znajdzie piosenkę.

Jako, że muzyka towarzyszy nam na każdym kroku, uwielbiamy tę zabawę!
Jedno z nas mówi obojętnie jakie słowo (np. słońce, dom, wiatr) a reszta musi zaśpiewać jakąś piosenkę z tym słowem. Kto pierwszy, otrzymuje punkt!

7. Wierszyk.

To chyba ostatnio jedna z ulubionych zabaw młodej.
Siadamy razem i wymyślamy rymowany wierszyk o naszej rodzince.
Po pierwsze śmiechu co nie miara.
Po drugie to pewnego rodzaju ćwiczenie dla młodego umysłu.

8. Widzę coś...

To zabawa, która nigdy nam się nie znudzi. Często bawimy się w nią na spacerach, w domu, w podróży. Oliwia rozgląda się wokół siebie i zaczyna "widzę coś np. prostokątnego" a ja próbuję odgadnąć co to może być. Gdy nie zgaduję, to dokłada podpowiedzi "coś brązowego"  i tak długo dopóki nie zgadnę. później zamiana ról.


9. Jenga.

Mam nadzieję, że zna ją większość z Was. Bo to niezwykle zręcznościowo-umysłowa gra, która jest idealna zarówno dla mniejszych, większych dzieci jak i samych dorosłych!
Z drewnianej wieży gracze kolejno usuwają z budowli dowolny klocek poniżej skończonego poziomu i układają go na górze. Przegrywa osoba, która wyciągając klocek, przewróci wieżę.
Skromnie przyznam, że jestem w niej mistrzem!

10. Kamień, papier, nożyce w wersji challenge!

Standardowo gramy w kamień, papier, nożyce ale na punkty (do trzech).
Osoba, która przegra musi wykonać challenge.
Tu lista jest dowolna, może być dostosowana do wieku.
Np. zaśpiewaj piosenkę, zatańcz, zrób śmieszną minę, zrób 10 przysiadów, zrób pajacyki, stój 10 sekund na jednaj nodze, udawaj psa (konia, kota, lwa itp) przez 30 sekund itp.


11. O czym była mowa/ o kim była mowa.

To tak na prawdę w miarę nowa zabawa moja i Oliwii, ale myślę, że śmiało wciągniemy w nią oliwkowego tatę! Jest to zabawa na dwa sposoby.
O kim była mowa?
Czytam fragment wybranej książki (o zwierzętach) nie czytając o kim mowa.
Oliwii zadaniem jest zgadnąć na podstawie opisu o jakim zwierzaku czytam.
O czym była mowa?
Wybieram dowolną książeczkę i czytam. Po przeczytaniu zadaję 5 pytań związanych z tekstem a Oliwia musi na nie poprawnie odpowiedzieć. To taki sprawdzian z poprawnego słuchania.


Tak na prawdę z dziećmi można bawić się na tysiące, różnych sposobów.
Można wymyślać ciekawe zadania, wspólnie rysować, układać lego, czytać wspólnie książki, oglądać fajne, ciekawe programy. Wystarczy chcieć! Wystarczy odrobina chęci!

Teraz, gdy świat zmusił nas do zatrzymania się, to najlepszy czas aby świetnie się bawić.
Życzę Wam wspaniałych, wspólnie spędzonych chwil!

Koniecznie pochwalcie się w komentarzach, co wspólnie stworzyliście, jak się bawicie, jak spędzacie czas!

środa, 25 marca 2020

#zostanwdomu czyli o co tak na prawdę chodzi?

Ostatnio odnoszę wrażenie, że robi się coraz większy szum odnośnie akcji #zostańwdomu.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego jak poważnie wygląda sytuacja na świecie albo najzwyczajniej wypierają fakty!

Otóż świat przestał normalnie funkcjonować, wirus rozprzestrzenia się bardzo szybko i obejmuje coraz większe obszary. Jest szansa aby to zatrzymać.

Dlatego też powstała akcja, wspierana przez tysiące osób.

#zostańwdomu
#staythehome

Od dzisiaj mamy nowe zasady a mianowicie wprowadzono nowe ograniczenia w przemieszczaniu się. Co to oznacza?

Do dnia 11 kwietnia włącznie nie możemy się przemieszczać nigdzie poza kilkoma przypadkami (dojazd do pracy i z pracy, wolontariat, wizyta u lekarza, zakupy, apteka czy wyjście z psem!
Co ważne, możemy się przemieszczać samodzielnie lub maksymalnie w grupie do dwóch osób. Wyjątek stanowią rodziny.

No tak! Niby wszystko jasne, ale jednak ciągle mamy mnóstwo pytań.
O co tak naprawdę chodzi? Czy można wyjść na spacer? Gdzie wyjść na spacer? Takie i wiele innych pytań to ostatnio najczęstsze, zaraz po samym koronawirusie, pytania wpisane w wyszukiwarkach.

O co tak naprawdę chodzi?

Przede wszystkim o to, aby ograniczyć do minimum kontakt z kimkolwiek spoza naszej rodziny (jako rodzinę nie mają tu na myśli ciotki Halinki, co jest siostrą taty brata żony, a chodzi tu o osoby z którymi mieszkamy!)

Nie możemy sobie chodzić do sąsiadek na kawę, czy puszczać dzieci do kolegów (nawet jeśli mieszkają za płotem czy ścianą).

Wychodzimy tylko wtedy, jeśli naprawdę musimy!

TO nie są FERIE! To nie jest czas na spotkania ze znajomymi, wspólną kawę czy ploteczki!
To czas izolacji.

Tak więc kolejne pytanie. Czy można wyjść na spacer? Gdzie wyjść?

Na portalu rządowym gov.pl widnieje informacja, że "Przepisy odnoszą się do niezbędnych codziennych potrzeb. Do takiej kategorii można zaliczyć spacer czy wyjście do lasu, ale z zachowaniem ograniczeń odległości oraz limitu przemieszczających się osób (maksymalnie dwie osoby, z wyłączeniem rodzin).  Zalecamy, aby ograniczać tego typu wyjścia do niezbędnego minimum".

Więc wygląda na to, że jeśli odczuwamy wysoce taką potrzebę spędzenia chwil na świeżym powietrzu, to możemy się wybrać na samotny spacer w odludnione miejsce, oczywiście z zachowaniem wszystkich norm sanitarnych! Trzeba być przede wszystkim z dala od ludzi.

Tylko czy to się pokrywa z wprowadzeniem zakazu przemieszczania się?
Nie wiem! Nie wiem jak do tego będzie podchodzić policja, która ma możliwość skontrolowania nas. Ale wiem, że KAŻDY powinien ograniczyć jakiekolwiek wyjścia do minimum!
Zmniejszymy tym samym prawdopodobieństwo zarażenia siebie czy innych.

My również wspieramy akcję #zostańwdomu! Zakupy robimy wyłącznie w małym sklepiku, w którym są ograniczenia co do osób przybywających w środku. Zrezygnowaliśmy z jakichkolwiek spotkań towarzyskich. Ale mamy ten komfort, że mieszkamy na wsi.
Nasz dom znajduje się z dala od reszty zabudowań, w okolicy polany i lasów.
Tak więc, jeśli tylko pogoda pozwala spacerujemy czy spędzamy czas na tarasie.

Z dala od reszty świata.
Sami.






poniedziałek, 23 marca 2020

#wspieramypolskiemarki

Przyszedł czas, w którym my, Polacy, musimy się zjednoczyć.
Zamknięte szkoły, hotele, restauracje, sklepy, kina i wiele innych.
Wirus, który opanował świat, spowodował również wiele zamieszania w strefach ekonomicznych.
Przedsiębiorstwa małe i większe czeka trudny czas, o ile nie zaryzykowałabym stwierdzenia, że czeka ich poważny kryzys.
Przyszykowane, nowe kolekcje. Pieniądze wydane na promocje, plany i wielka niewiadoma!
To strasznie przykre, że pewnie nie jedna mała firma zastanawia się czy przetrwa, czy nie będzie musiała się zamknąć.

Napisałam do kilku znanych mi dobrze marek.
Okazuje się, że większość z nich odczuła bardzo to, co obecnie dzieje się w kraju.
Spadek obrotów w granicach 50-80%  (!!), w domu dzieci, którym trzeba poświęcić mnóstwo uwagi, pomóc odrobić zadane lekcje, przygotować posiłki!
Pracownicy na utrzymaniu, którzy z kolei również mają swoje rodziny!

Nie możemy pozwolić na to, aby to co dobre, nasze zniknęło z rynku!!

Tak więc gdy będziecie szukać prezentu dla kogoś bliskiego, ubranek dla swoich dzieci, dodatków do domu, wygodnych bucików, to nie zapomnijcie, że możecie pomóc naszym, rodzimym firmom.

Gdy już przyjdzie spokój, gdy koronawirus odejdzie w zapomnienie to pamiętajcie:

1. Zróbcie zakupy u polskich producentów!
2. Zjedzcie obiad w polskiej restauracji!
3. Wybierzcie się do kina, teatru!
4. Na wakacje wybierzcie Polskę!

Warto pamiętać, że polskie marki to świetna jakość, ale też i to mnóstwo miejsc pracy.
Warto więc dbać o to, aby po kryzysie, liczba miejsc pracy ciągle się powiększała.
Dajmy się "odbić" polskim projektantom, producentom, wytwórcom!
Kupujmy to co polskie!

Jeśli chcecie aby inni również dołączyli do akcji niesienia pomocy polskim markom to możecie dodać hasztag #wspierampolskiemarki.

Poniżej zostawiam Wam namiar na nasze ulubione miejsca, gdzie kupicie przede wszystkim polskie, ale i niesamowicie piękne produkty!

ODZIEŻ (kolejność losowa):

1.   kukokids.pl
2.   boho-chic.pl
3.   bohemianyoungster.pl
4.   zzzforkids.com
5.   rajchelka.pl
6.   pavonada.com
7.   poolkalook.pl
8.   mouseinahouse.pl
9.   booso.pl
10. apanele.pl
11. mamatu.pl
12. e-konopka.pl
13. evkikids
14. memom

OBUWIE (kolejność losowa):

1. sklep.midoshoes.pl
2. sklep.mrugala.pl
3. glamoursy.pl
4. kaloszepoprosze.pl


DODATKI (kolejność losowa):

1. clipsme
2. tutatu.pl
3. nastopki.pl

To tylko kilka z wielu.
Jeśli dobrze się rozejrzycie to zobaczycie jak wiele wokół siebie macie małych, polskich, cudownych marek! Pozwólmy im przetrwać!

A jeśli znacie jakieś fajne marki i chcecie się ze mną nimi podzielić to piszcie!
Czekam na propozycje od Was!

A może to właśnie Ty tworzysz polską markę? Napisz, dodam Cię z miłą chęcią do naszej listy!

poniedziałek, 16 marca 2020

Kiedy świat się zatrzymał.

Ciężko zacząć.
To, co obecnie dzieje się na świecie powoduje ścisk w żołądku i przyspieszony oddech.
Codzienne informacje o kolejnych chorych, statystyki z prawie wszystkich krajów świata, kolejne złe wieści i podawane jak liczby w lotto kolejne ofiary tego paskudnego wirusa. Koronawirusa.

"Niektórzy są tak biedni, że mają tylko pieniądze" -Bob Marley.

Jeszcze dosłownie chwilę temu każdy z nas gdzieś pędził.
Praca, czasami nawet dwie, od rana do świtu, marzenia, cele.
Bo chcemy większy dom, bo chcemy lepsze i droższe gadżety, nowy samochód, nowy telefon, bo chcemy ubrania znanych, światowych marek, bo musimy mieć więcej i lepiej.
I niby twierdzimy, że najważniejsza dla nas jest rodzina, a nadal na pierwszym miejscu stawiamy pieniądze.

I tak po trupach do celu.

I nagle, niespodziewanie STOP!
Mamy na prawdę poważny problem.
Koronawirus, który zatrzymał świat.
Wirus, który sparaliżował większość państw na świecie.

Pozamykane granice, wstrzymane loty, zamknięte szkoły, galerie, restauracje, kluby.
Odwołane imprezy, kwarantanna domowa.
Na ulicach pustki.

Tak jakby ktoś zamroził świat.

Panika, niepokój i ból.

I nagle okazuje się, że na nic nam pieniądze skoro w sklepach wiele artykułów brakuje.
I okazuje się,  że to iż mamy więcej i lepiej nie obroni nas przed tym co może nas spotkać.
Nagle zaczynamy odczuwać lęk, obawę przed tym, co może przynieść nowy dzień.

Zatrzymajmy się tu na moment.
Skoro i tak nie mamy nic ważniejszego do zrobienia, zatrzymajmy się!

Skupmy się na sobie, swojej rodzinie.
Spędźmy razem czas.
Dbajmy o siebie nawzajem.

Przeczytajmy zaległą książkę.
Obejrzyjmy fajny film.
Narysujmy coś z dzieckiem.
Upieczmy razem ciasto.
Pogadajmy.
Razem. Wspólnie. W spokoju.

Bo co jeśli kiedyś nie zdążymy, jeśli nie będziemy mieli możliwości tego zrobić razem?

Życie, rodzina, wspomnienia są dużo cenniejsze od rzeczy materialnych!

A może to, co się teraz dzieje to w pewnym stopniu powinna być dla nas lekcja?
Lekcja życia? Pokory?

Może to jest po coś?!

Czy ktoś z Was zastanawiał się nad tym co dzieje się ze światem?

Przecież już od dawna daje nam sygnały.
Nikt nie zwraca uwagi, nie dopuszcza do siebie myśli, że świat stoi w obliczu bezprecedensowego kataklizmu!

Robimy ze świata wielki śmietnik, nie zważając na nic.
Pożary, powodzenie, susze, huragany, tornada, wirusy, epidemie.
Kłusownictwo, wycinanie lasów, betonowanie coraz większych powierzchni.
Znikające jeziora, zatruta chemikaliami woda, smog.

To nie jest tak, że w ostatnim roku zaczęło się dziać źle.
Świat od jakiegoś czasu niszczeje!
Przez nas i nasze działania.

A my wciąż robimy zdecydowanie za mało aby temu zapobiec, aby walczyć o świat, o nasz dom.

Może ten reset jest po coś?!
Może to szansa, odpowiedni czas aby przekalkulować swoje życie, priorytety...
Aby zastanowić się nad tym wszystkim.

Jedno jest pewne!

#zostańwdomu i daj sobie chwile na refleksje.
Może po tej światowej kwarantannie wrócimy mądrzejsi, bardziej świadomi?

Może uda się ocalić nas, nasz dom, nasz świat?








INSTAGRAM