środa, 22 sierpnia 2018

Dziewczynka z wiatrakiem.


Był taki jeden dzień podczas naszego urlopu, który na zawsze zostanie w mojej pamięci.
Wieczorem, jak codziennie, wyszykowani szliśmy na zachód słońca.
Oliwia oczywiście minęła nas jak burza i popędziła w stronę morza.
Powoli szliśmy w jej stronę, obserwując jak bardzo jest szczęśliwa.

Wiecie to ten rodzaj radości, który najmocniej wzrusza.
Kiedy to obserwując swoje dziecko zdajecie sobie sprawę, że odwalacie kawał dobrej roboty bo szczęście ma wymalowane na twarzy.

Rozsiedliśmy się blisko wody i przytuleni wyczekiwaliśmy zachodu.
Ale tym razem to nie zachód skupiał na sobie moją uwagę...
Zerkając na naszą córkę zauważyłam, że wzięła ze sobą wiatrak.
Tak cudnie z nim wyglądała...
Coś mówiła szeptem w stronę morza i wrzucała kamyczki.
Zaczęliśmy się zastanawiać co ona tam mówi, ale szkoda było jej przerywać.
Na plaży panował spokój, mimo że morze do najspokojniejszych nie należało.
Ludzie siedzieli na kocach wpatrzeni w niebo.
Z pobliskiej restauracji słychać było grane na żywo: "Do kołyski" Dżemu.
Wzruszyłam się. Śpiewałam to Oliwii na dobranoc kiedy była jeszcze malutka.

"Jak na deszczu łza cały ten świat nie znaczy nic..." brzmiały kolejne słowa, gdy usłyszałam ciche
"Kamyku spełnij marzenia, chce tu jeszcze wrócić".

Poryczałam się. Kiedy podeszła zapytałam dlaczego tak mówi, a ona spokojnym głosikiem przypomniała mi jak jej kiedyś opowiadałam, że wrzucony do fontanny pieniążek spełni marzenie.
Tyle, że to było rok wstecz.

Zrobiła tę swoją smutną minkę i dodała "udawam kamyczkiem bo nie mam pieniążka".

W tamtej chwili zdałam sobie sprawę, że tak niewiele potrzeba do szczęścia.
Zdrowie, pełna rodzina, miłość i czas.
Czas, który możemy spędzić razem.

Bo szczęście to nie wypasione zakupy, zabawki. To nic namacalnego.
Szczęście to te chwile, te małe momenty, w których zdajesz sobie sprawę, że masz już wszystko!














Spódniczka BOBOLE
Bluzka BOBO CHOSES

wtorek, 14 sierpnia 2018

Patio w Niechorzu. Miejsce do którego będziemy wracać!

Plan był zupełnie inny.
Inne miejsce, inny termin.

Ale, jak wiadomo, życie pisze nam różne scenariusze.
Postawiliśmy w końcu na Bałtyk.

No i zaczęły się poszukiwania jakiegoś fajnego noclegu.
Nie bardzo lubimy przepełnione, duże miasta więc na naszą listę wpadły tylko małe miasteczka i wioski.

Oczekiwań odnośnie noclegu też mieliśmy kilka.
Przede wszystkim bliskość do plaży.
Uwielbiam nocą spacerować i słuchać szumu fal.
Oliwia, jak to dziecko, zaledwie po kilku minutach od wejścia na plażę przypomina sobie, że zapomniała czegoś zabrać albo najzwyczajniej w świeci musi skorzystać z toalety.
Dlatego im bliżej, tym lepiej.

Po drugie nie lubimy, gdy jest tłoczno dlatego też wszystkie duże hotele skreśliłam na samym początku.

Posiłki zawsze jemy na mieście. Uwielbiamy odwiedzać okoliczne porty rybackie i próbować ryb z "pierwszej" ręki. Tak więc szukaliśmy ofert, które nie zawierają posiłków.

Na urlopie chcemy czuć się jak w domu więc zaczęły się poszukiwania małych, kameralnych ośrodków.

Sporo oczekiwań sprawiło, że nie łatwo było znaleźć miejsce, które spełniałoby wszystkie z powyższych rzeczy.

Jednak nam się udało!

Wybór padł na Apartamenty Patio w Niechorzu (TU znajdziecie ofertę)

Gdy nawigacja doprowadziła nas pod właściwy adres troszkę się zdziwiłam.
"Prawie" centrum, sporo ludzi, mnóstwo sklepików i stoisk z nadmorskimi gadżetami.
Dosyć gwarno.

Ale zaraz po przekroczeniu bramy nastała nieopisana cisza.
Słychać było tylko mewy.
Pierwsze co pomyślałam to to, że jest tam niesamowity, magiczny klimat.

Zaraz po tym przywitała nas cudowna Pani Karolina (pozdrawiamy gorąco!) i wskazała nam jeden z siedemnastu pokoi.
Po rozpakowaniu auta od razu ruszyliśmy zobaczyć morze.

Całe dziesięć kroków.
Tyle potrzebowaliśmy aby znaleźć się na plaży.
Dziesięć kroków.

"Patio" bowiem to miejsce usytuowane na wydmie, z prywatnym, piaszczystym zejściem na plażę.
Jak się dowiedziałam kiedyś, przed laty, tata obecnego właściciela posiadał w tym miejscu gospodarstwo rybackie.
Tak więc jest to miejsce z historią, piękną historią.

Niezwykle czysto, przyjemnie i miło. Ogrom zieleni, drzew, kwiatów sprawia, że chce się tam być.
Pokoje skromne ale bardzo zadbane.
Oszklony budynek umiejscowiony częściowo na plaży, z którego można podziwiać morze i w którym śmiało można spędzić romatyczny wieczór, jest strzałem w dziesiątkę!
Brak tłumów, wieczorna cisza...

Tam po prostu trzeba być!

I mimo, że samo Niechorze naszych serc nie skradło to na pewno tam wrócimy!
Bo dla takiego miejsca i chwil tam spędzonych na pewno warto!















INSTAGRAM