środa, 25 kwietnia 2018

Nigdy nie ubiorę dziecka jak księżniczki!

Znacie nas już troszkę.
A na pewno na tyle aby pamiętać nasz styl.
Styl, w jakim się odnajdujemy, jaki tu staramy się Wam zaprezentować.

Pisałam wielokrotnie, że nie lubię ubrań z bajkowymi, mega kolorowymi motywami.
Nie lubię pstrokatych kolorów.
Zdecydowanie bardziej wolę stonowane barwy.

I w sumie użyłam tu chyba kiedyś sformułowania, że "nie ubiorę dziecka jak księżniczki", że ma być prosto, ładnie i wygodnie przede wszystkim.
Po co komu te wszystkie tiule, koronki itp.

Ale nie przewidziałam jednego.
Nie pomyślałam, że moje dziecko będzie miało fazę na "księżniczkę".
No więc ma!
Chce róż, tiul, skrzydełka wróżki, koronę księżniczki, czarodziejską różdżkę, opaski i spinki w korony. A najlepiej wszystko na raz! 😁 Fajnie jakby jeszcze odnosiło się do Minnie albo kucyków. (haha)

No więc kiedy gdzieś na grupie sprzedażowej zobaczyłam tę sukienkę pomyślałam, że będzie idealna dla Liwki. Troszkę tego co ona chce połączone z tym co ja widzę.

Gdy tylko ją rozpakowałam, młoda z automatu chciała w nią wskoczyć.
No i jak już ją ubrała to chciała w niej nawet spać.

Później był weekend i w zasadzie gdyby się nie wybrudziła to pewnie w poniedziałek poszłaby w niej do przedszkola.

Patrzę tak na nią i wiem, że za moment przejdzie jej ta fascynacja.
A może pojawi się kolejna...

Cóż... w końcu to dziecko.

Ale nauczyłam się jednego! Nigdy już nie będę się zapierać, że czegoś nie zrobię.
Bo wystarczy spojrzenie rodem kota ze "shreka" a zrobię dla niej wszystko!










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

INSTAGRAM