piątek, 8 września 2017

Trzylatka w przedszkolu

Jakiś czas temu pisałam post o moich obawach odnośnie przedszkola.
[PRZEDSZKOLE- ZDECYDOWANIE ZA WCZEŚNIE?]
O tym jak bije się z myślami. Czy dać Oliwię do przedszkola czy jeszcze rok zostawić ją w domu. Wiele z Was opowiadało mi pokrótce swoją przygodę.
Każdy inną.
Przez cały ten czas kalkulowałam.
Próbowałam znaleźć plusy i minusy.
Próbowałam odpowiedzieć sobie na kilka bardzo ważnych, dla mnie, pytań.
Czy przedszkole jest właściwym miejscem dla trzylatka?
Czy aby na pewno nie skracam jej dzieciństwa?
Czy będzie, tak jak każdy straszy, co chwilę chora?
Czy jest gotowa na taką "przygodę"?
Czy my jako rodzice jesteśmy emocjonalnie przygotowani na taką ewentualność?

Oj, chyba nie było dnia abym o tym nie myślała.
Przecież dobrze nam było razem w domku.
Sporo czasu i siły wkładałam w czas, który nam organizowałam.
Ale czy to, czego ja ją uczę w domu, zastąpi jej to czego nauczy się między rówieśnikami?
Czy będę lepszym kompanem do zabaw niż grupka rówieśników?
Jakiego przedszkola szukać? Publiczna czy prywatna placówka?

Życie piszę nam przenajrozmaitsze scenariusze.
Jak zastanawialiśmy się jak dać na imię naszemu dziecku i wszystkie opcje wydawały się takie dziwne to z pomocą przyszła babcia, która palnęła "Oliwia" i jakoś tak zostało. Najlepszy wybór.
Gdy wahaliśmy się między większym mieszkaniem a budową domu z pomocą przyszedł sąsiad, który w dobrej cenie zaoferował nam działkę na wsi.
Gdy zastanawiam się czy zakończyć karmienie piersią, Oliwia sama się "odstawiła".

I podobnie było teraz z przedszkolem.
Oliwia wśród swoich "przyjaciół" ma jedną, ulubioną i ukochaną koleżankę Lenkę.
I tak oto mama Lenki, która również się wahała postanowiła, ze Lena idzie do przedszkola.

Było mi żal Oliwii. Wiedziałam, że jak Lenka będzie opowiadać to Oliwii będzie przykro.
No ale zapisy były w marcu więc raczej wszystko wydawało się tematem zamkniętym.
I nagle dostałam wiadomość, że w przedszkolu jest miejsce.
W sobotę stwierdziliśmy, ze spróbujemy.
W poniedziałek rozpoczęcie roku szkolnego i apel. Po apelu zapisałam ją do przedszkola.
We wtorek już była przedszkolakiem.

Dzień pierwszy- płacz.
Oj, wylanych łez nie zapomnę do końca życia!
Płakałam strasznie.
Ja. Nie dziecko!
W sumie to byłam przekonana, ze pierwszy dzień będzie straszny. Bałam się bardzo.
Rano miałam tremę gorszą niż przed obroną dyplomu.
Ale w domu Oliwia miło mnie zaskoczyła.
Pytała jedynie "ale przyjedziesz po mnie"?
Ściskało mnie w gardle gdy stałyśmy pod drzwiami sali.
Dała buziaka.
Weszła.
A ja?
Pierwszy kwadrans spędziłam pod drzwiami nasłuchując czy płacze. Nie płakała.
Następną godzinę spędziłam w aucie. Płakałam. Dopadły mnie wątpliwości. Przecież to moja mała dziewczynka.
Na szczęście znajoma doprowadziła mnie do porządku. (C. Ty wiesz!)
Wróciłam do domu i czekałam na magiczną godzinę trzynastą.

Pierwsze słowa mojej córki, gdy po nią przyjechałam to "mamusiu, ja nie chcę jeszcze wracać. Jem kotleta".

Dzień drugi i trzeci.
Oliwia wstała przed budzikiem, przydreptała do sypialni mówiąc "szybciej mamusiu, musimy spakować rodzynki do przedszkola".

Kilka dni a tyle zmian.
Czasami wydaje mi się, ze nie jeden dorosły miałby problem z ogarnięciem tego a taki mały łobuz przysposobi się zaledwie w kilka dni.
Oliwia z bijąca fascynacją opowiada czego się nauczyła (co robiła).
Pokazuje jak się gimnastykuje, jak rysuje spirale, jak śpiewa, jak tańczyła.
Z uśmiechem dodając, ulubione od kilku dni "Moja Pani Kasia nam pokazała".

No tak.
Jest Pani Kasia.
I Pani Kasia również wpisuje się w nasza historię.
Po pierwsze dlatego, że Oliwia będzie teraz sporo czasu spędzała w jej towarzystwie.
Po drugie dlatego, że Pani Kasia to jedna z Was.
(Okazało się że śledzi naszego bloga już od jakiegoś czasu i rozpoznała Oliwkę).

Wierzę, że podjęłam dobrą decyzję. Wiem, że łatwo nie będzie ale mam nadzieję, że czas spędzony w przedszkolu będzie wyjątkowy.

W podaniu o przyjęcie do przedszkola była rubryka "czego oczekujesz od placówki?".
Zostawiłam puste pole.

Dziś śmiało mogę tam wpisać, że chciałabym aby moja córka nauczyła się empatii, odwagi. Aby chciała nieść pomoc innym, aby potrafiła się dzielić. Chciałabym aby uczyła się poprzez zabawę.
Bo na ścisłą naukę jeszcze przyjdzie czas.

Nie jedna z Was za kilka miesięcy będzie stała przed tak trudnym wyborem.
Będziecie czuć ukłucie w sercu na samą myśl, że trzeba się zdecydować.

Dzisiaj śmiało mogę Wam powiedzieć, że przedszkole jest ważne w życiu dziecka.
I chociaż tak ciężko, tak cholernie trudno podjąć tę decyzję to wiedzcie, że trzy lata to fajny czas na rozpoczęcie tej przygody.














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

INSTAGRAM