sobota, 26 sierpnia 2017

Chłopczyca.

Od dnia w którym dowiedziałam się, że jestem w ciąży marzyłam po cichu o córce.
Mówiłam, że w sumie płeć nie ma znaczenia i poniekąd tak było ale gdzieś tam w głębi czułam, że chcę córeczkę.
Na początku naszej drogi wiedziałam, że będę szaleć na zakupach.
W głowie wyobrażałam sobie ją w kolejnych to cudnych sukienkach, tiulach, koronkach, spineczkach.
Z czasem jednak dostałam "po ryju" gdy ubierając piękną sukieneczkę wykończoną koronką moje dziecko się zbuntowało. Wtedy dotarło do mnie, że przecież tej małej istotce przede wszystkim zależy na wygodzie. Bo w sumie wszystko jej jedno czy coś jest piękne czy nie.

To był początek mojej drogi.
Wtedy zaczęłam sobie uświadamiać, że to co widzę w witrynach sklepowych to nie koniecznie dobrej jakości i wygodne ubranie.
To coś co przyciąga wzrok swoim przepychem, ale coś co nie koniecznie jest wygodne dla dziecka.
Zrobiłam selekcję ubrań Oliwii.
Zaskakujące było to, że ponad połowa ubrań wylądowała w kartonie. Zastanawiałam się czym się kierowałam kupując daną rzecz. Przecież to co odkładałam na bok wydało mi się w tym momencie tragicznym zakupem.

Zaczęłam szukać polskich firm niszowych. Szyjących nie masowo, nie na sklepy, ale dla swoich indywidualnych klientów. Ubrania z wysokiej gatunkowo bawełny, proste, ale wygodne.
Z czasem poznawałam coraz to więcej cudownych miejsc o których wcześniej nie miałam bladego pojęcia. Wyszłam poza granice tego cukierkowo różowego świata mody, gdzie przeważały koronki, cekiny i inne bajkowe aplikacje.

Dziś, dokonując jakiegokolwiek zakupu kieruję się przede wszystkim wygodą i jakością!
Bawię się modą próbując łączyć kolory, materiały, wzory.

Oliwia zaczyna sama wskazywać co jej się podoba a co nie więc mam troszkę utrudnione zadanie.
Mimo, że uwielbia sukienki i spódniczki coraz częściej wybiera styl chłopięcy.
Lubi trampki, bluzy, a na punkcie czapek z daszkiem oszalała.

W sumie to, co teraz wybiera świetnie pasuje do niej.
Od jakiegoś czasu lalki poszły w odstawkę a w domu królują ciągniki, traktory, koparki i samoloty.
Na spacerach szaleje na rowerze albo hulajnodze. Wszędzie jej pełno.
Z tej mojej małej księżniczki wyrosła śliczna chłopczyca, która najchętniej wspinałaby się po drzewach i rozrabiała. Córeczka tatusia, która mogłaby z powodzeniem pomagać mu w garażu przy typowo męskich zajęciach.

Na szczęście są takie dni, kiedy przyjdzie rano do naszej sypialni i mówi "mamusiu a gdzie są moje skrzydełka i różdżka? Bo wiesz... ja chcę być dzisiaj wróżką". A wtedy w ruch idą wszystkie sukienki, opaski, torebki, spinki...a ja mogę się rozkoszować widokiem mojej małej, ślicznej córeczki.















Spodnie Numero74
Bluza Bobo Choses
Czapka Dashki
Trampki Victoria Shoes

sobota, 19 sierpnia 2017

Black & White

Wiosna i lato to czas w którym nasza garderoba to istna tęcza.
Więcej wtedy ubrań w jasnych, stonowanych albo i żywych odcieniach różu, błękitu, zieleni, czerwieni i wielu innych.
Mniej szarości, bieli i czerni.

Ostatnio jednak wpadłam na cudne ubranka, które postanowiłam połączyć tworząc outfit w miejskim stylu.
Czarna, cudowna bluzeczka. Pięknie eksponująca plecy. Wygodna i uniwersalna. Tak więc pasuje zarówno do eleganckich jak i sportowych stylizacji!
Biała spódniczka w czarne paski, w sportowych wydaniu. Pięknie uszyta a co najlepsze możecie zamówić ją w dowolnej, wymarzonej długości.
Zwieńczeniem stylówki okazuje się cudowna czapka z daszkiem. Czarno-biała z dużym pomponem.
Cały urok daje napis, który możecie oczywiście sami sobie wybrać. Może to być imię (jak u nas), ale również jakiś śmieszny napis, ksywa, co tylko sobie wymarzycie.

Uwielbiam takie połączenia i jestem przekonana, że mogą śmiało rywalizować z kolorowymi, letnimi stylizacjami.

Jeśli chcecie jeszcze kupić bluzeczkę, a teraz dodatkowo w super, promocyjnej cenie to lećcie do mamatu. (LINK)

Spódniczkę i czapy, o które cały czas pytacie, dostaniecie u Lenart w zaskakująco dobrej cenie!
(LINK)

Zostawcie po sobie ślad i napiszcie jak podoba Wam się taki zestaw :)





















czwartek, 10 sierpnia 2017

Fotografia

Od dawna patrzę na świat zupełnie inaczej. 
Bardziej przyglądam się ludziom. Zwracam uwagę na to, w jaki sposób się poruszają, jak gestykulują, jak zmienia się ich mimika. Wyobrażam sobie jak dana osoba wyglądałaby w moim obiektywie.
Bacznie obserwuję przyrodę.
Zdarza mi się nawet "zawiesić" a wtedy stoję jak zamurowana i podziwiam.
Uwielbiam obserwować dzieci.
Ich naturalność. Umiejętności. To, jak potrafią wykreować sobie swój dziecięcy, kolorowy, piękny świat. Obserwuję ich mimikę, która jest pozbawiona jakichkolwiek granic. Która nie przejmuje się opinią innych.
Łapię te wszystkie momenty i rejestruje w pamięci.
Kocham te chwile sam na sam z aparatem i niekończące się możliwości.

Fotografia to dla mnie coś niezwykle ważnego.
To nieodzowna część mojego życia.

Był taki moment, gdy byliśmy nad morzem, kiedy Oliwia wyłączyła się.
Byliśmy właśnie na plaży, bo chcieliśmy spalić ogrom kalorii, które pochłonęliśmy w naszej ulubionej kawiarni. Spacerowaliśmy. Nagle zauważyłam, ze Oliwia nie zwraca na nas uwagi. Zaczęłam się jej przyglądać.
Gadała coś pod nosem, nuciła piosenkę, którą zagłuszał szum fal.
Usiadłam troszkę dalej aby jej nie przeszkadzać.
Tata Oliwii dalej wytrwale szukał najpiękniejszych muszelek jakie fale wyrzucało na brzeg. A ja cały czas się jej przyglądałam. Widziałam, że od czasu do czasu jej uwagę zwracały mewy siadające na plaży. Mówiła coś do nich. Nie zwracała uwagi na nic, co działo się dookoła niej.
Wskakiwała w wodę, którą pięknie w plaży wyżłobiło morze. Śmiała się głośno, kręciła się w koło, tańczyła.

W tamtej chwili zaczęłam sobie uświadamiać jak ważne są dla mnie te momenty.
Jak bardzo chciałabym je zatrzymać w pamięci na zawsze.
Bo wiadomo, że codzienność, mijające miesiące, lata potrafią sprawić, że zapominamy o tym, jednym, cudownym momencie.

Wyjęłam z torby aparat i zaczęłam rejestrować ten obraz.
Wiedziałam, że kiedyś w przyszłości to właśnie zdjęcia pozwolą mi przypomnieć sobie te beztroskie chwile.

Wierzę, ze fotografia to magia. Nie zwykłe "pstryk".
To coś, co zatrzymuje emocje, wyraz twarzy, spojrzenie.
To pamiątka naszego życia.

Macie czasami tak, że przeglądając na prawdę stare fotografie cieszycie się, ze możecie sobie przypomnieć historię jaką dane zdjęcie zarejestrowało?
Że pozwala Wam ona pamiętać o momentach, których na co dzień się nie pamięta?
O osobach, których z nami już nie ma a ich twarz po zamknięciu oczu wydaje się być niedostępna? Czy oglądając stare zdjęcia czujecie, że na moment wracacie do tych chwil?

Już od dłuższego czasu myślę, ze fajnie byłoby wyjść poza krąg mojej rodziny, przyjaciół.
Że cudownie byłoby budować wspomnienia innych.
A wiecie co będzie najpiękniejsze w tym wszystkim?
To, że jeśli zdecyduje się na ten krok to Wy staniecie się częścią tej decyzji.
Każdy cudowny komentarz, każda wiadomość sprawiały, ze zaczynałam bardziej wierzyć w siebie.
I w to, że na prawdę mam "oko".
To Wy zachęcaliście mnie.
I w sumie to dzięki Wam dojrzałam do tej decyzji.
Chcę rejestrować ważne momenty, osoby w Waszym życiu.
Chcę tworzyć Wasze wspomnienia.
Chcę zostać fotografem.

Trzymajcie proszę kciuki abym nie spanikowała.
Bo czeka mnie jeszcze sporo formalności, trudnych decyzji.
Ale wierze, ze w niedługim czasie podzielę się z Wami moimi pracami.
A póki co zapraszam Was na wakacje, nasze wakacje.
Których, dzięki fotografii, nie zapomnę do końca życia!













Sukienka Misimi

czwartek, 3 sierpnia 2017

Pirat na wakacjach.

Wróciliśmy z urlopu.
To był niesamowity tydzień.

Pełen słońca, spacerów, kąpieli w morzu.
Pełen miłości, szczęśliwych momentów.
Nasz rodzinny czas.

W tym roku Oliwia całkiem inaczej odbierała wakacje. Wiadomo, jest już rok starsza.
Czerpała z tych dni na maksa. Do tego stopnia, że chodziła spać blisko północy a przed godziną dziewiątą była już gotowa ruszać po dalsze przygody.

Z pewnością większość z Was wie, że w tym roku znów postawiliśmy na nasze morze.
Ze względu na odległość głównie, ale też dlatego, że do końca nie wiedzieliśmy kiedy dokładnie chcemy jechać.

Miejscówka jednak ta sama co rok temu. Bezpiecznie, czysto, bez tłumów, z dużym placem zabaw i wielką trampoliną a przede wszystkim z bezpośrednim dostępem do plaży! Oliwia plażę pokochała całym sercem! Do tego stopnia, że nie przeszkadzał jej nawet żar lejący się z nieba.

Dziś pierwszy z kilku wakacyjnych wpisów i pierwsza dawka zdjęć.

Na planie oczywiście Oliwia i linenlove od BOBOLE w nieco pirackim wydaniu.
Ja jestem zauroczona ubrankami z tej linii. Naturalność, len, stłumione kolory, wygoda!
Dajcie znać jak Wam się podoba!













INSTAGRAM