piątek, 28 kwietnia 2017

Przedszkole- zdecydowanie za wcześnie?

Ostatnio czas ucieka nam między palcami.
Dopiero co był piątek, a tu kolejny. 
I szczerze sama nie wiem kiedy minął cały tydzień...

Przyszła wiosna więc i przyszedł czas na porządki, na realizację planów związanych z ogrodem, czas na remonty bądź dokończanie pewnych rzeczy, których zimą zrobić nie mogliśmy.
I tak ucieka dzień za dniem.

Ale kilka dni temu postanowiłam, że rzucam wszystko i idę z młodą w plener.
No bo ile można latać po ogrodzie?!

Wybrałam się z nią więc na krótką wycieczkę do Zielonej Góry.
I niby nic w tym szczególnego ale dla mnie ten dzień okazał się być zupełnie wyjątkowy.

Ostatnio spacerowałyśmy tam jesienią. Niby chwilę temu, ale jednak wszystko było inne.
I nie chodzi mi o miejsce, a o nią.
Nagle, podczas zwykłego spaceru, dostrzegłam, że nie idę z tą samą malutką dziewczynką.

Dotarło do mnie, że te kilka miesięcy, które minęło od któregoś tam październikowego dnia zmieniło tak wiele!

Teraz spaceruję z niezwykle rezolutną, wygadaną i bardzo kulturalną dziewczynką.
Z dziewczynką, która zadaje coraz więcej mądrych pytań. Która rozumie dużo więcej i sporo nowego chce się dowiedzieć. Z dziewczynką, która świadomie stwierdza, że coś jej nie odpowiada, bo nie jest takie jakby chciała.
Od tamtego dnia baczniej się jej przyglądam. Niby kilka miesięcy a tyle zmian.
Uśmiech sam się ciśnie na usta gdy sobie przypomnę jak ostatnio w samochodzie tłumaczyła swojej ukochanej cioci, że "w aucie tseba zapinać pasy poniewas policja moze dać Ci mandat ciociu".
Albo gdy tłumaczy naszej suni "Molly, nie mozes jeść mojego śniadania bo pieski musą jeść kajmę, bo jak jedzą jedzenie dzieci to później ich bzuski bolą i tseba jechać do tej doktoj od zwieziątek".

A ostatnio na placu zabaw wdrapała się na okręt i kręcąc sterem wołała "Mamusiu! Płynę do Afjyki bo musę poozmawiać z lefem i zyjafą! Bo oni tam mieskają w tej Afjyce".

Jednym słowem- wesoło.
Są też momenty, które razem z mężem uwielbiamy ponad wszystko. Od niedawna Oliwia stała się takim tulaskiem.
Podchodzi po kilkanaście razy dziennie i mówi "chcę Cię popsytulać" i tak potrafi tulić się nawet i pół godziny.

Urosła sporo, stała się niezwykle samodzielna. I pewnie dlatego wiele osób mówi nam abyśmy ją posłali w tym roku do przedszkola. Bo między dziećmi jeszcze lepiej, że dużo nowych rzeczy się nauczy, że to lepiej dla dziecka, że zrobi się jeszcze bardziej odważna.

Buu... chyba najtrudniejsza decyzja na świecie.

Z jednej strony zgodzę się, że dziecko między dziećmi sporo się nauczy.
Ale z drugiej strony cały czas wydaje mi się, że to za wcześnie.
Poza tym chyba dręczy mnie to co większość rodziców a mianowicie temat chorób.
Sporo ze znajomych mi mam narzeka strasznie, że dzieci przychodzą do przedszkola chore i zarażają resztę dzieci.
Oliwia do tej pory nigdy nawet antybiotyku nie brała, nie miała gorączki, nic a nic.

No ale dzieci w przedszkolu uczą się tak wiele, poznają siebie nawzajem, uczą się dzielić i pomagać.
A rodzice mogą wrócić do pracy (przyznam, że siedzenie już 4 rok zaczyna być troszkę kłopotliwe).

Nie, no wydaje mi się, że jest za wcześnie...

Tylko dla kogo? Dla niej? Czy może dla mnie...?




















kurteczka Tocoto vintage, bluzka Handmade with love, spodenki HM, rajtuzki Collegien, trampki Fashiola, chusta Project bow

3 komentarze:

  1. Wydaje mi sie ze bardziej dla rodzicow Kluadia poszla do.przedszkola prywatnego w Lugach jak miala 15 miesiecy .....myslalam boze co.ja.robie mala drobna nie da rady w maju mija rok i patrze na nia i widze nie to samo dziecko ....wygadane .....rezolutne ...zadowolone szczesliwe ....swoje wuchorowala nie powiem ...ale teraz z perspektywy czasu moge powiedziec to byla najlepsza decyzja jaka moglam podjac dla niej i dla siebje

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też coraz częściej mam wrażenie, że to mój problem :)
    Ale cóż, jeszcze ten rok zdecydowałam się spędzić z nią w domu.
    A od przyszłego hello przedszkole :)

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM