sobota, 28 stycznia 2017

Zimowe spacery.

Kocham zimę.
Do dziś najmilej z dzieciństwa wspominam zimowe spacery.
Mimo ciężkiej pracy rodzice zawsze znajdywali dla nas czas aby wyskoczyć na sanki, by ulepić bałwana, wyskoczyć nakarmić łabędzie czy kaczki.
Pamiętam jak w niedzielę po śniadaniu mama szykowała obiad a tata w tym czasie brał mnie i siostrę na spacer. 
Szliśmy nad rzekę z suchym chlebkiem aby nakarmić zimowe ptactwo.

Teraz te zwyczaje przerzucamy na naszą rodzinę. 
Mimo mrozu, zimna, śniegu spędzamy sporo czasu na dworze.
Jak najwięcej.
W weekend jeździmy nad jezioro, staw, rzekę aby Oliwia mogła nakarmić kaczki.
Lepimy bałwana, jeździmy sankami (jeśli tylko ilość śniegu na to pozwala), chodzimy na spacery do lasu koło naszego domu aby wypatrywać sarenki, których u nas mnóstwo.

Uwielbiamy ten czas spędzany razem. Taką naszą "zaplanowaną" codzienność. 
I mimo, że teraz stałam się strasznym zmarzluchem to uśmiech zadowolonej Liwki rozgrzewa mnie!
A to najważniejsze.
Jej szczęście.
Radość.
Ta miłość do natury.
Zachwyt widoczny w jej oczach.
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

INSTAGRAM