czwartek, 10 sierpnia 2017

Fotografia

Od dawna patrzę na świat zupełnie inaczej. 
Bardziej przyglądam się ludziom. Zwracam uwagę na to, w jaki sposób się poruszają, jak gestykulują, jak zmienia się ich mimika. Wyobrażam sobie jak dana osoba wyglądałaby w moim obiektywie.
Bacznie obserwuję przyrodę.
Zdarza mi się nawet "zawiesić" a wtedy stoję jak zamurowana i podziwiam.
Uwielbiam obserwować dzieci.
Ich naturalność. Umiejętności. To, jak potrafią wykreować sobie swój dziecięcy, kolorowy, piękny świat. Obserwuję ich mimikę, która jest pozbawiona jakichkolwiek granic. Która nie przejmuje się opinią innych.
Łapię te wszystkie momenty i rejestruje w pamięci.
Kocham te chwile sam na sam z aparatem i niekończące się możliwości.

Fotografia to dla mnie coś niezwykle ważnego.
To nieodzowna część mojego życia.

Był taki moment, gdy byliśmy nad morzem, kiedy Oliwia wyłączyła się.
Byliśmy właśnie na plaży, bo chcieliśmy spalić ogrom kalorii, które pochłonęliśmy w naszej ulubionej kawiarni. Spacerowaliśmy. Nagle zauważyłam, ze Oliwia nie zwraca na nas uwagi. Zaczęłam się jej przyglądać.
Gadała coś pod nosem, nuciła piosenkę, którą zagłuszał szum fal.
Usiadłam troszkę dalej aby jej nie przeszkadzać.
Tata Oliwii dalej wytrwale szukał najpiękniejszych muszelek jakie fale wyrzucało na brzeg. A ja cały czas się jej przyglądałam. Widziałam, że od czasu do czasu jej uwagę zwracały mewy siadające na plaży. Mówiła coś do nich. Nie zwracała uwagi na nic, co działo się dookoła niej.
Wskakiwała w wodę, którą pięknie w plaży wyżłobiło morze. Śmiała się głośno, kręciła się w koło, tańczyła.

W tamtej chwili zaczęłam sobie uświadamiać jak ważne są dla mnie te momenty.
Jak bardzo chciałabym je zatrzymać w pamięci na zawsze.
Bo wiadomo, że codzienność, mijające miesiące, lata potrafią sprawić, że zapominamy o tym, jednym, cudownym momencie.

Wyjęłam z torby aparat i zaczęłam rejestrować ten obraz.
Wiedziałam, że kiedyś w przyszłości to właśnie zdjęcia pozwolą mi przypomnieć sobie te beztroskie chwile.

Wierzę, ze fotografia to magia. Nie zwykłe "pstryk".
To coś, co zatrzymuje emocje, wyraz twarzy, spojrzenie.
To pamiątka naszego życia.

Macie czasami tak, że przeglądając na prawdę stare fotografie cieszycie się, ze możecie sobie przypomnieć historię jaką dane zdjęcie zarejestrowało?
Że pozwala Wam ona pamiętać o momentach, których na co dzień się nie pamięta?
O osobach, których z nami już nie ma a ich twarz po zamknięciu oczu wydaje się być niedostępna? Czy oglądając stare zdjęcia czujecie, że na moment wracacie do tych chwil?

Już od dłuższego czasu myślę, ze fajnie byłoby wyjść poza krąg mojej rodziny, przyjaciół.
Że cudownie byłoby budować wspomnienia innych.
A wiecie co będzie najpiękniejsze w tym wszystkim?
To, że jeśli zdecyduje się na ten krok to Wy staniecie się częścią tej decyzji.
Każdy cudowny komentarz, każda wiadomość sprawiały, ze zaczynałam bardziej wierzyć w siebie.
I w to, że na prawdę mam "oko".
To Wy zachęcaliście mnie.
I w sumie to dzięki Wam dojrzałam do tej decyzji.
Chcę rejestrować ważne momenty, osoby w Waszym życiu.
Chcę tworzyć Wasze wspomnienia.
Chcę zostać fotografem.

Trzymajcie proszę kciuki abym nie spanikowała.
Bo czeka mnie jeszcze sporo formalności, trudnych decyzji.
Ale wierze, ze w niedługim czasie podzielę się z Wami moimi pracami.
A póki co zapraszam Was na wakacje, nasze wakacje.
Których, dzięki fotografii, nie zapomnę do końca życia!













Sukienka Misimi

czwartek, 3 sierpnia 2017

Pirat na wakacjach.

Wróciliśmy z urlopu.
To był niesamowity tydzień.

Pełen słońca, spacerów, kąpieli w morzu.
Pełen miłości, szczęśliwych momentów.
Nasz rodzinny czas.

W tym roku Oliwia całkiem inaczej odbierała wakacje. Wiadomo, jest już rok starsza.
Czerpała z tych dni na maksa. Do tego stopnia, że chodziła spać blisko północy a przed godziną dziewiątą była już gotowa ruszać po dalsze przygody.

Z pewnością większość z Was wie, że w tym roku znów postawiliśmy na nasze morze.
Ze względu na odległość głównie, ale też dlatego, że do końca nie wiedzieliśmy kiedy dokładnie chcemy jechać.

Miejscówka jednak ta sama co rok temu. Bezpiecznie, czysto, bez tłumów, z dużym placem zabaw i wielką trampoliną a przede wszystkim z bezpośrednim dostępem do plaży! Oliwia plażę pokochała całym sercem! Do tego stopnia, że nie przeszkadzał jej nawet żar lejący się z nieba.

Dziś pierwszy z kilku wakacyjnych wpisów i pierwsza dawka zdjęć.

Na planie oczywiście Oliwia i linenlove od BOBOLE w nieco pirackim wydaniu.
Ja jestem zauroczona ubrankami z tej linii. Naturalność, len, stłumione kolory, wygoda!
Dajcie znać jak Wam się podoba!













środa, 5 lipca 2017

Mumiko- magia zabawek

Ostatnie zdjęcia Oliwii znad jeziora wywołały lawinę pytań.
Sporo z Was pytało mnie o wędkę, którą Oliwia miała na sesji.
Zapowiadając poprzedni post obiecałam, że bliżej przedstawię Wam, nową na polskim rynku, markę zabawek dla dzieci.

Dziś spełniam obietnicę!
A nawet więcej!
Magda i Paweł zgodzili się specjalnie dla Was udzielić krótkiego wywiadu!

Mumiko- zabawki od projektantów.

Mumiko to Magda i Paweł, para w życiu zawodowym jak i prywatnym.
Swoje pomysły wykonują osobiście w małej, kameralnej manufakturze.
W projektowaniu hołdują naturalności, prostocie, nie lubią przegadanych form i nadmiernych dekoracji. Wierzą, że przedmioty codziennego użytku wpływają na gust, co jest niezwykle istotne przy doborze zabawek dla najmłodszych.
Największą satysfakcję czują, kiedy dzieci w kontakcie z ich zabawkami od razu zatapiają się w świat wyobraźni, a na ustach dorosłych pojawia się nostalgiczny uśmiech.

Kochani, skąd pomysł na firmę?
Powodów było kilka. Pomysł na swoją firmę rozwijał się w naszych głowach już dość długo.
Po nieudanym epizodzie z pracą, w której nie czuliśmy się komfortowo, znaleźliśmy odwagę do wzięcia losu w swoje ręce.
Już studiując wzornictwo przemysłowe na ASP, wykonywaliśmy projekty dla dzieci.
Wtedy powstały Biurek i Zmyślne Klocki. Podczas obserwacji z użytkownikami, ze zdumieniem odkryliśmy, że i dzieci i my czerpiemy z naszych zabawek ogromną radość i satysfakcję.
Źródło pomysłu na firmę było jeszcze jedno. Jako dumni ciocia i wujek nie jeden raz desperacko szukaliśmy fajnych zabawek dla naszych bratanków. Staliśmy z rozpaczą w sklepie przed półkami  z zabawkami czując, że to co widzimy jest tandetne i źle zaprojektowane.  Suma tych wszystkich doświadczeń przekonała nas, że chcemy robić wyjątkowe zabawki.

Dlaczego drewno?
Drewno jest naturalnym, ciepłym i bliskim ludziom materiałem. Żyjemy w czasach wszechobecnego plastiku i przesytu zabawek z niego wykonanych. Nie twierdzimy, że plastik jest zły, jednak do nas bardziej przemawiają proste, naturalne i ciepłe formy, które najlepiej rozwijają wyobraźnie dzieci. Taki efekt możemy uzyskać właśnie wykorzystując drewno. Poza tym cenimy sobie zapach drewna, który roztacza się w naszej pracowni i nie chcielibyśmy go zamienić na nic innego. 

Skąd czerpiecie pomysły?
Pomysł na projekt często przychodzi w najmniej spodziewanym momencie, kiedy w ogóle nie myślimy o tym i jesteśmy zupełnie odprężeni i zrelaksowani. Czasem coś zobaczymy, lub coś się wydarzy z pozoru zupełnie nie związane z tematem, a co jest iskrą zapalną nowej koncepcji.  Z tego powodu zawsze nosimy przy sobie notes i ołówek, bo pomysły są bardzo ulotne i jeśli ich w porę nie nakreślimy to przepadną.
Kiedy już mamy koncept, nadajemy mu interesującą, spójną formę. Mamy sprecyzowany zestaw cech, którym muszą sprostać nasze zabawki. To prostota, funkcjonalność, dopracowany detal i połączenie vintage z nowoczesnością. Kiedy patrząc na rezultat czujemy ciepło na sercu, a nasi bliscy się uśmiechają, to wiemy, że właśnie o to nam chodziło.

Dziękuję!
 Jak sami widzicie Mumiko to styl, unikatowość.
Oliwia po uszy zakochała się zarówno w wędce jak i zmyślnych klockach.
Przy klockach mamy ubaw po pachy bo tworzy te swoje "dinorożce" i inne "nosopsy".
Na początku potrawiła ułożyć tylko jelenia. Dziś układa najdziwniejsze, najbardziej zaskakujące zwierzęta i nadaje im nazwy.

Wędka (którą możecie podziwiać TU) to magia! Pozwala nam przenieść się w fajne miejsca i przeżywać niezapomniane przygody wyciągając z wody coraz to większe ryby a ostatnio nawet rekina. :)

Mumiko to idealny pomysł na prezent (!)
To zabawki wykonane z dbałością o najmniejszy szczegół.
Zapakowane pięknie i cudnie spersonalizowane!

Zajrzycie do nich TU i przekonajcie się sami!
















Sukienka Evki Kids
Zmyślne klocki MUMIKO

piątek, 23 czerwca 2017

Dzień taty.

Są takie dni w roku, które budzą w nas wspomnienia.
Dni, które wyzwalają w nas emocje.
Dziś jest taki dzień.

Dzień ojca.
I choć wolałabym aby był nazywany bardziej pieszczotliwie, dniem taty, ten dzień jest dla mnie wspaniałym dniem!

Dziś chciałabym wspomnieć o trzech różnych "ojcach".

Mój tata.
Wysoki, nieziemsko przystojny, dobrze zbudowany.
Czarne włosy, brązowe oczy i największe serducho na świecie!!

Zawsze byłam córeczką tatusia. To tata rozczesywał moje długie do kolan (tak, tak, wyhodowano mi takie długie) włosy. To tata wymyślał najlepsze na świecie zabawy. To tata był (i jest nadal) moim bohaterem. I mimo, że zawsze pokazywał, że są zasady, których przestrzegać należy wiedziałam, że ulegnie gdy tylko go poproszę.
Pamiętam taki dzień. Jakoś blisko Świąt Wielkanocnych.
Przeczytał w gazecie o rodzinie z naszego miasta, której się nie powodzi.
Wzruszył się więc spakował całą rodzinę w auto i ruszył na jedne z największych zakupów!
Pamiętał o każdym dziecku o którym przeczytał w tym artykule.
Pamiętam jego wzruszenie gdy na własne oczy ujrzał ile szczęścia sprawił tej rodzinie.
Takich momentów było wiele. Śmiem zaryzykować stwierdzeniem, że mój tato ma w sobie wszystko czego powinniśmy uczyć nasze dzieci. Jest dobry, pełen empatii, uczciwy, szczery (czasami aż za bardzo 😆), kochający, pomocny, mądry. Jest najlepszy!

Mój teść.
Mimo, że w tym roku minęło pięć lat odkąd go z nami nie ma chcę go wspomnieć.
Był to facet z którym można było żartować bez końca.
Zawsze miał kieszenie pełne, na prawdę dobrych, dowcipów. Lubił muzykę i grał na gitarze.
I uwielbiał wpatrywać się w swoje potężne akwarium. I chociaż mieliśmy czasami kilka spięć to jestem mu wdzięczna za to, że zaszczepił w moim mężu pewną pasję.

Mój mąż.
Znam go już przeszło 14 lat, ale w roli taty mogę go podziwiać od lat trzech.
To wredny typ! Rozpieszcza, kradnie buziaki, pozwala na na prawdę wiele.
I kocha! Kocha ponad wszystko!
Dla swojej córeczki zrobi wszystko! Pozwoli wykonać sobie najbardziej kolorowy makijaż, zrobić pełno maleńkich kiteczek na włosach (a i tak za wiele ich nie ma 😂) czy okleić całą twarz małymi naklejkami gwiazdek.

Ich trzech łączy jedna rzecz. Hobby.
W sumie to zaczęło się chyba tak.

Mój teść, zakochany po uszy w wędkarstwie, każdą wolną chwilę spędzał nad wodą. Z wędką w dłoni. I zawsze wracał z jakimś "łupem".
Zaszczepił to swoje zamiłowanie w synach.
Tak więc mam męża wędkarza!
Mój tata natomiast kupił dom nad jeziorem.
Więc siłą rzeczy stał się weekendowym żywicielem rodziny.
Mama mogłaby jeść ryby na śniadania, obiady i kolacje więc zawsze była mega szczęśliwa, gdy tata złowił jakiś "okaz".

I ja czasami lubię sobie posiedzieć z kijem i robalami. To na serio relaksuje!!

Trzech mężczyzn, które łączy męskie hobby.
Ale nie tylko.
Łączy ich jeszcze miłość do Oliwki.
I chociaż mojemu teściowi nie było dane poznać wnuczki to wiem, że dołączyłby do tego grona.

Oliwia uwielbia spędzać czas z dziadkiem i tatusiem!
I kocha ryby! I wodę!

Coś czuję, że kiedyś to ona będzie wiodła prym wśród wędkarzy!
Bo mając takich mężczyzn u boku trudno nie być najlepszą!














Powyższe zdjęcia pochodzą z sesji dla MUMIKO. Już na dniach dowiecie się o nich więcej!
Chociaż już dziś warto zajrzeć TU i zakochać się!

Sukienka BohoChic
Sandałki Mrugała
Wędka Mumiko

INSTAGRAM