wtorek, 22 listopada 2016

Córeczka tatusia.

Chwilę nas nie było.
Ostatnio ciągle coś "łapię" tak więc albo siedziałam w domu z gorączką albo z innym "dobrodziejstwem". Mam nadzieję, że wszystko w końcu wróciło do normy, że na ten rok limit swój już wyczerpałam.
Dziś wracam do Was z fajnymi, ciepłymi kadrami z naszej ostatniej wycieczki.
Otóż wybraliśmy się zwiedzać ruiny gotyckiego Kościółka wybudowanego pod koniec XIII wieku.
W sumie to przyjemność największa dla mnie bo uwielbiam takie miejsca z "duszą", ale skorzystaliśmy wszyscy bo pogoda trafiła się piękna więc i można było pospacerować.
Oliwia z tatusiem spacerowali a ja od czasu do czasu mogłam ich "przyłapać" na tulaskach.
Uwielbiam ich obserwować.
Oliwia to córeczka tatusia więc ogromnie się cieszy gdy mąż ma wolne i może z nim robić dosłownie wszystko! Gdy jesteśmy w domu to wymyśla mnóstwo zabaw, przynosi książki, które ma jej czytać tylko (!) tatuś, co kilka minut przytula się do niego. Pięknie razem wyglądają!
A ja kocham tak na nich patrzeć.

















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

INSTAGRAM