wtorek, 28 czerwca 2016

A czy Ty wiesz jak uratować życie swojemu dziecku?

"Złota godzina" to pojęcie często stosowane przez medyków.
Oznacza ono czas...
Czas, jaki powinien maksymalnie upłynąć od "zdarzenia" to podjęcia kroków ratujących życie.
Wiadomo, że mniejsze ryzyko bądź powikłania są wtedy gdy czas ten jest możliwie najkrótszy.
Czy wiecie, że gdy serce przestaje bić to pomoc musi zostać udzielona w ciągu max 3-5 minut??

Każda kolejna minuta to 10% mnij szans na przeżycie.
Przyjazd karetki to czasami czas dłuższy niż 10 minut a co za tym idzie, szanse na przeżycie spadają do zera.

Rozpoczęły się wakacje.
Dla dzieci jest to czas luzu, swobody, wypoczynku, zabaw.
Jest to też czas wielu zagrożeń.
Zakrztuszenia, zachłyśnięcia wodą to jedne z najczęstszych zagrożeń.
Ale czy wiecie, że zatrzymanie akcji serca może wywołać np. upał, nagły stres albo skok termiczny (np. skok rozgrzanego ciała do zimnej wody)?
Co wtedy?
Jak widać, bezczynne czekanie, na przyjazd karetki to najsłabsza z możliwych opcji!
Zatem co robić?
Jak ratować własne dziecko?

Postanowiłam o pomoc poprosić Panią Alinę Gawluk, ratownika medycznego.

Mam nadzieję, że ten wywiad będzie poniekąd "nauką" dla nas wszystkich.
Nikomu nie życzę aby kiedykolwiek na coś się przydało, ale gdy już tak się stanie musimy wiedzieć co robić aby ratować życie bliskich nam osób!!

OM: Witam! Jest Pani absolwentką Medycznego Studium Zawodowego. 
Skąd zainteresowanie tą dziedziną?

Od 17 roku życia działam w Ochotniczej Straży Pożarnej skąd zostałam wysłana na szkolenie Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy (KPP) gdzie uzyskałam tytuł „Ratownik”. Podczas tego szkolenia, pokazali, jak ważna jest pierwsza pomoc osobom poszkodowanym, które często muszą oczekiwać na przyjazd karetki. Uświadomiono mi wtedy, że dla człowieka, który znajduje się w bezpośrednim zagrożeniu życia/zdrowia potrzebna jest pomoc jak najszybciej jest to możliwe. Ważne jest, aby umieć rozpoznać, co dzieje się z osobą poszkodowaną . Po ukończeniu szkolenia z Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy poczułam pewny niedosyt, chciałam więcej… i w ten właśnie sposób zapisałam się do Medycznego Studium Zawodowego w Zielonej Górze, gdzie spędziłam dwa najpiękniejsze lata. Były to lata pełne wyrzeczeń, nauki oraz ciężkiej pracy. Zawód sam w sobie, wymaga dość dużego poświęcenia. Ważne jest, aby stale doskonalić swoje umiejętności . Ratownicy Medyczni stale biorą udział w szkoleniach, kongresach czy konferencjach. Dość mocną przeszkodą w zawodzie ratownika medycznego jest płeć żeńska- nie raz z koleżankami słyszałyśmy „ kobieta ratownik? Idźcie lepiej dziewczyny na pielęgniarstwo”, ale my, nie poddałyśmy się i dziś jesteśmy zadowolone ze swoich wyborów.  Zabezpieczam imprezy sportowe- rugby, żużel, koszykówkę, pikniki, festyny, koncerty a także w prywatnej firmie pracuję w karetce podstawowej  jako kierownik zespołu oraz w karetce specjalistycznej  jako ratownik medyczny.

OM: Przejdźmy do konkretów. Udzielanie pierwszej pomocy dziecku to z pewnością wielki stres. Czy są jakieś metody, które pozwolą rodzicom zapanować nad emocjami w sytuacji w której  powinni natychmiast podjąć działania ratujące życie własnego dziecka?

Nie ma. Rodzice bardzo różnie reagują nad emocjami. Często nie wiedzą, jak zachować się w określonej sytuacji, co wynika natomiast z braku przeszkolenia rodziców pod kątem pierwszej pomocy. Jeżeli rodzic jest przeszkolony, wie, co powinien zrobić to w takim wypadku emocje rodziców są bardziej opanowane.  Dlatego też, ważne jest aby rodzice brali udział w szkoleniach z pierwszej pomocy- które często są bezpłatne- na piknikach, festynach często stowarzyszenia prowadzą pokazy z pierwszej pomocy a także jest możliwość zadania pytań, czy spróbowania przeprowadzenia RKO na fantomie zarówno osoby dorosłej jak i dziecka.
W sytuacjach kryzysowych ważne jest, aby rodzice wzięli kilka głębszych wdechów i wezwali niezbędną pomoc. 
 
OM: Niewiele rodziców zdaje sobie sprawę z konsekwencji jakie może mieć dla zdrowia i życia dziecka, pozornie błahe, zakrztuszenie. A przecież zdarzyć się to może zawsze i wszędzie. Jak postąpić gdy jakiś przedmiot utknie w krtani czy tchawicy, blokując przepływ powietrza? Do czego może doprowadzić zablokowanie dróg oddechowych?

Na samym początku warto namawiać dziecko do kaszlu. Istnieje prawdopodobieństwo iż dziecko samodzielnie „wyrzuci” ciało obce na zewnątrz. Jeżeli dziecko przestało kaszleć, ale jest przytomne
Należy  wykonać  pięć uciśnięć nadbrzusza- co  polega na ustawieniu się za osobą (w przypadku osób dorosłych) poszkodowaną osoba udzielająca i objęciu rękoma na wysokości pasa. Obie ręce układamy w pięść, między pępkiem a żebrami poszkodowanego, tak aby możliwe było uciskanie przepony ku górze. Rękoczyn ten wykonujemy szybko i energicznie. U dzieci przeponę uciska się jedną ręką (z palcami zwiniętymi w pięść), a drugą, otwartą przytrzymuje się dziecko na plecach. W momencie, gdy pięć takich ucisków nie przynosi oczekiwanych rezultatów pochylamy osobę poszkodowaną do przodu ( dziecko układamy główką w dół jednak należy pamiętać o przytrzymaniu głowy) i uderzamy pięć razy w okolicę międzyłopatkową dłonią ułożoną w łódeczkę. Ruchy także wykonywane są ku górze ( w kierunku głowy osoby poszkodowanej).
Zablokowanie dróg oddechowych u dziecka może doprowadzić do zatrzymania krążenia.
 
OM: Zaczyna się okres wakacyjny a co za tym idzie dość często decydujemy się wybierać nad wodę. Plaże dość często są przepełnione a wystarczy chwila nieuwagi aby dziecko wylądowało w wodzie. Szacuje się, że na świecie z powodu utonięcia ginie około 150 tyś ludzi. Są to zarówno dorośli jak i dzieci. Co robić gdy widzimy, że nasze dziecko zaczyna się topić? W którym momencie należy podjąć się reanimacji? Jak wygląda przeprowadzanie sztucznego oddychania i masażu serca u dzieci?

Jeśli znaleźliśmy się już w takiej sytuacji, powinniśmy poprosić o pomoc ratownika wodnego- bo pamiętajmy, że kąpiel jest dozwolona tylko w miejscach do tego przeznaczonych pod obecność ratownika wodnego na plaży. Ratownik po wyciągnięciu dziecka z wody, sprawdzi, czy dziecko oddycha. Jeżeli natomiast zdarzyło się tak, że ratownika nie ma w pobliżu samodzielnie musimy wyciągnąć dziecko z wody jak najszybciej jest to możliwe a także po sprawdzeniu, czy w pobliżu jest bezpiecznie.
W przypadku gdy na miejscu zdarzenia znajduje się tylko jeden ratownik (tj. osoba udzielająca pomocy), istotne w przypadku dzieci jest, aby podstawowe zabiegi resuscytacyjne prowadzone były przez jedną minutę zanim rozważy on pozostawienie w miejscu dziecka i udanie się po pomoc.
Jeżeli dziecko nie oddycha konieczne jest wykonanie pięciu oddechów ratowniczych ( sprawdzenie oddechu- odchylamy głowę dziecka do tyłu, jedną ręką trzymając na czoło a dwoma palcami chwytając za brodę) następnie przez około minutę prowadzimy „masaż serca”. Jeżeli po minucie, nie widać oznak życia u dziecka konieczne jest wezwanie pogotowia ratunkowego. Jeśli jesteśmy z kimś jeszcze ( druga osoba) pogotowie może zostać wezwane zaraz po rozpoznaniu, że dziecko nie oddycha. U wszystkich dzieci uciska się dolną połowę klatki piersiowej. Uciśnięcia klatki piersiowej powinny być wystarczające, tak aby obniżyć mostek o około jedną trzecią głębokości klatki piersiowej, zaś faza ucisku powinna równać się fazie relaksacji klatki piersiowej. Zaś sama częstość uciskania powinna wynosić co najmniej 100/min, lecz nie więcej niż 120/min. Uciskanie klatki piersiowej i oddechy ratownicze powinny być kontynuowane w stosunku 15:2.
Przypomnienie:
1. Oceń sytuację i bezpieczeństwo
2. Nie reaguje?
3. Głośno zawołaj o pomoc
4. Udrożnij drogi oddechowe i sprawdź oddech
5. Brak oddechu?
6. 5 oddechów ratowniczych
7. Brak oznak życia?
8. 15 uciśnięć klatki piersiowe
9. 2 oddechy ratownicze
10. 15 uciśnięć klatki piersiowej
11. Po 1 minucie RKO zadzwoń pod 112 lub 999
 
OM: Gdzie rodzic może nauczyć się pierwszej pomocy?

 Na Polskim rynku wiele jest firm, które prowadzą szkolenia z pierwszej pomocy. Ja, aktualnie prowadzę szkolenia dla dwóch  zielonogórskich firm : Szkolenia i Ratownictwo Medyczne Michał Paprotny oraz Sensus Ratownictwo Medyczne. Obie firmy prowadzą szkolenia na bardzo wysokim poziomie. Szkolenia te prowadzone są przez ratowników medycznych- praktyków i są one dostosowane do potrzeb klienta. Co to znaczy?- Znaczy to to, że to klient, po konsultacjach z przedstawicielem firmy ustala zakres szkolenia. Obie firmy, przygotują dla każdego takie szkolenie, jakie Państwo sobie wymarzycie. Instruktorzy, kładą duży nacisk na szkolenie praktyczne.
 
OM: Czy u nas w regionie jest możliwe przeprowadzenie takich zajęć?

Oczywiście. Zachęcam do zapoznania się z ofertą dwóch firm, które przedstawiłam powyżej.
 
OM: Jak wiadomo w każdym domu powinna znajdować się apteczka. Ale co należy zabrać ze sobą np. na wycieczkę lub na plażę? Co włożyć w taką podróżną apteczkę?
 

- bandaż dziany
- bandaż elastyczny
- środek na komary, oparzenia termiczne
- chusta trójkątna
- plaster z opatrunkiem
- nożyczki
- kompresy
- sól fizjologiczna
- środek do odkażania ran
- plaster bez opatrunku
- rękawiczki jednorazowe
- kartkę z numerami alarmowymi


OM: Bardzo serdecznie dziękuję za miłą rozmowę! Mam nadzieję, że dzięki naszej współpracy wiele rodziców dowie się o tym, jak ważne są kursy pierwszej pomocy!

Kochani! Przygotowałam dla Was do pobrania grafikę, która znajduje się poniżej!
W dzisiejszych czasach rzadko rozstajemy się z telefonami więc wrzućcie grafikę na tapetę, chociaż na okres wakacyjny! I udostępniajcie dalej!

Spokojnych wakacji :*






 

czwartek, 23 czerwca 2016

Handmade with love czyli modne ubrania na każdą kieszeń.

Lubię gdy przypadkiem przeglądając internet wpadam na jakąś nowość.
Tak było i tym razem.
Szukałam fajnych, prostych sukienek na lato, na plażę i do miasta.
I wpadłam w sumie od razu na Handmade with love.
Już na samym wstępie wpadła mi w oko niezwykle prosta, delikatna sukienka z pięknym wykończeniem góry. Asymetryczna- przód nieco krótszy od tyłu.
Okazało się, że mam możliwość zamówienia jej z dowolnie wybranej dzianiny bawełnianej.
Mnie urzekł delikatny odcień oliwkowej szarości w subtelne piórka.

Cena, patrząc na wysoką jakość wykonania, niska. Czas uszycia i dostawy około 7 dni roboczych.
A co najważniejsze sami możemy wybierać wzór, kolor, długość, fason. Wszystko jest szyte "pod klienta".
Handmade with love to nie tylko śliczne sukienki. Znajdziecie tam wszystko dla małych fashionistów; kombinezony, sukienki, body, spodenki, czapki, opaski, chusty i wiele innych wspaniałości!

Także polecam gorąco! Kolejne, świetne miejsce, w którym z pewnością się zakochacie.
Zresztą jak można się nie zakochać skoro tworzą z miłości?












Sukienka Handmade with love, Sandały Mrugała, Opaska H&M

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Mam tę moc. Czyli rozkład dnia matki na wychowawczym.

Urlop- (Wikipedia) Czas wolny od świadczenia pracy.
Niby wolny czas. Czas odpoczynku, lenistwa, spokoju.  
Yhm. 
Z pewnością termin "urlop wychowawczy" wymyślił mężczyzna.
Od dnia, w którym nasz potomek pojawia się na świecie, nie ma czegoś takiego jak urlop. 

Nie będę tu wymyślać i pisać, że odkąd zostałam mamą piję zimną kawę czy nie wiem co to sen bo trochę to mija się z prawdą. 
Ale specjalnie dla Was zrobiłam nasz mały rozkład jazdy po całym dniu. 
(Uwaga! Jeśli Wasz mąż/nie mąż twierdzi, że siedząc w domu z dzieckiem nic nie musicie robić zróbcie taki plan Waszego dnia. Albo po prostu zamieńcie się rolami na kilka dni). 

1. Hello. 
(Dżizas! Jak mi dobrze było gdy młoda siedziała sobie jeszcze w swoim priv m-1 a ja mogłam sobie spać do 11 godziny bezkarnie.) 
Godzina 7-8 pobudka. Albo młoda przychodzi do naszej sypialni i na cały głos oznajmia "spać nie" albo ze swojego pokoju nadaje coś w stylu "aaaaaaa, mamaaaaaa, Lisia spać nie. Chodź tutaj, nooooo chodź. Proszę." 
 Jeśli to wariant nr 1 to zdarza mi się, niczym potwór okropny, "porwać" dziecia pod kołdrę na małe przytulanki. 
 Jeśli natomiast chodzi o wariant nr 2 to nie ma mowy aby młoda czekała więc lecę do jej pokoju. Buziak na powitanie. 
Po drodze do salonu zahaczamy o łazienkę i szorujemy zęby. Ile czasu? 
A dwie piosenki. "szczotka, pasta, kubek, ciepła woda..." 
Z moich obliczeń to czas wystarczający na porządne umycie zębów. 
Następnie w całym domu, z poziomu moich rąk, dziedziczka otwiera rolety. 
Siada w salonie na kanapie, ja lecę do kuchni szykować śniadanie. 

2. Śniadanie. 
Niby normalny posiłek. Ale...
- Kochanie co chcesz na śniadanie?
- Chlebuś.
Tak więc szykuję chlebek i przy okazji robię herbatę.
- Chlebuś nie! Daj abułko, proszę!
Tak więc idę do kuchni i myję jabłuszko. Po czym 5 minut przekonuję dziecko aby jabłko obrać.
Po jabłku dopiero zjada normalne śniadanie i pije herbatę.
(Ja w tym czasie na szybko coś "wcinam" i lecę wstawić pranie nr 1)

3. II śniadanie.
Po śniadaniu stwierdzam, że najlepszy czas na zabawę tak więc rysujemy, czytamy książki, układamy puzzle, klocki lub wymyślam jakąś ciekawą, edukacyjną zabawę.
I wtedy nadchodzi czas na drugie śniadanie. Na szczęście nie mamy problemów z jedzeniem owoców tak więc zazwyczaj myję i układam na talerzyku (nie byle jak, tylko z formie kształtów) borówki, truskawki, maliny bądź banana czy arbuza.

4. Sprzątanie domu z dzieckiem.
Chyba jedno z "najlepszych" zadań do wykonania.
Po śniadaniu na podłodze "siedzą" sobie okruszki, gdzieś poleciało troszkę herbaty, przez przypadek malina się sama rozdeptała. Tak więc odkurzam a Oliwia chodzi za mną krok w krok i pokazuje gdzie i co jeszcze zostało na podłodze (kontrola musi być).
Gdy już odkurzę to zmykam po pranie, bo rozwiesić ktoś je musi.
Gdy starannie rozwieszam kolejną małą, śliczną bluzeczkę kątem oka widzę jak córa kruszy chrupkiem kukurydzianym (dobrze, że nie chowałam odkurzacza).
Sprzątanie łazienki to ostatnio też mistrzostwo.
Myję umywalkę, młoda w tym czasie potrafi wrzucić coś do toalety.
Wyławiam coś z toalety, a ona rozwija całą rolkę papieru toaletowego.
Zwijam papier i widzę jak małe rączki znów próbują podnieść deskę do góry.

Nigdy nie lubiłam sprzątać. No bo co w tym przyjemnego?
I jak już musiałam to zajmowało mi to cały dzień.
Ale teraz to jestem mistrzem w sprzątaniu :)

5. Zakupy. Lidl. Czas podstawowych zakupów (max pół wózka) około 90 minut.
- Kochanie nie ruszaj tego.
- Zostaw, proszę.
- Nie, nie możesz.
- Nie potrzebujemy mąki.
- Uważaj bo w ludzi wejdziesz.
- Nie, nie pozwalam tego.
- Uważaj Pani idzie.
- Oliwia wróć, proszę.
- Nie jesz tego więc proszę odłożyć.
- Tego też nie.
- Ani tego.
- Zobacz idzie Pan ochroniarz.
- Dobrze, weźmiemy rogala.
3 minuty ciszy bo Panna O. spożywa rogala.
Później z reguły dalej to samo. Dotykanie wszystkiego co jest po drodze. Wrzucanie do wózka czegokolwiek, bo przecież fajnie jest pomagać :)
Przy kasie to już wgl mam wrażenie, że zwariuję, ale grzecznie około 384 razy proszę "stój koło mnie kochanie".

6. Obiad.
Już kilka razy rozważałam catering ale, że po pierwsze się nie opłaca a po drugie nie jest tak smacznie jak u mamy to zostało mi gotowanie.
Nie wiem jakim cudem nie przypalam wszystkiego bo tylko włączę indukcję od razu słyszę "mamusiu, chodź", "czytaj", "włącz baję".

Jedzenie obiadu na szczęście przebiega w miarę normalnie aczkolwiek bluzka po obiedzie koniecznie do prania. (nie ma mowy, że założy śliniaka).

7. Spacer.
Jeśli pogoda nie jest najlepsza często lądujemy u mojej siostry lub u babci Oliwii.
Tam mam chwilę dla siebie. Chociaż teraz młoda ma okres w którym mama musi być w odległości metra bo jak nie to krzyk niemiłosierny :)
Jeśli jest piękna pogoda to ruszamy na spacer. Bez wózka. Bo przecież "Lisia duzia. Wóziu nie".
No nie. To nie.
Nie chce mi się jej przekonywać, że w wózku nadal może być fajnie.

Gdziekolwiek byśmy na spacerze nie były tak jest milion pytań :)
"co to?", "a to?".
W drodze powrotnej zazwyczaj bolą nóżki i lepiej jest "opa" do mamy na ręce.
Zazwyczaj na spacerze Oliwia je podwieczorek. Pije soczek.

8. Zabawa.
Wieczorem, przed kąpaniem bawimy się. Znów puzzle, książka albo figurki zwierzątek, które układamy w domku drewnianym wydając przy tym odgłosy każdego z nich.
(O! Właśnie! Jakie odgłosy wydaje żółw albo żyrafa? Bo męczy mnie tym młoda a ja za nic w świecie nie umiem odpowiedzieć).

9. Kąpiel.
Pół łazienki pływa, wszystkie półki wokół wanny mokre. Cała wanna pełna zwierzątek gumowych. Ale dziecko najszczęśliwsze na świecie!

10. Kolacja.
Dwuletnie dziecko to niezwykle cwana bestia. Dobrze wie, że kolacja to ostatnia (no prawie) czynność przed pójściem spać. Tak więc przedłuża ile może. Przeciąga każdy kęs. Albo stwierdza, że jeszcze coś chce jeść, albo pić, albo coś nie tak z koszulką do spania, albo nie jest śpiąca.
Godzina najmniej!

11.  Spanie.
Tu nam się udało. Nie mamy najmniejszych problemów z usypianiem. Zasypia w dwie minuty i pięknie śpi u siebie w pokoju.

Niby zwyczajny dzień.
Ale....
Doliczyć trzeba do tego ciągłe pilnowanie aby dziecko się napiło, ubieranie, przebieranie (po coś się poplami), zmiana pampersa (bo coś ciężko z odpieluszkowaniem), wymyślanie kreatywnych zabaw, śpiewanie piosenek, mówienie wierszyków, ciągłą czujność.

Tak więc kochani tatusiowie/mężowie/partnerzy!
Bądźcie trochę bardziej wyrozumiali dla swoich kobiet!
To, że siedzimy w domu z dzieckiem wcale nie oznacza, że siedzimy.
Dla nas czas, w którym rano szłyśmy do pracy a po ośmiu godzinach wracałyśmy jest pięknym wspomnieniem.
Teraz dzień zaczynamy równo z dzieckiem (lub wcześniej) a kończymy kilka godzin po położeniu bąbla do łóżka.
Jeśli raz na jakiś czas wyręczycie nas w czymś będzie nam na prawdę miło!
A przecież szczęśliwa i wypoczęta (w miarę możliwości) żona to spokój i miła atmosfera w domu. :)

My tę "robotę" kochamy bo nie ma nic piękniejszego niż bycie codziennie świadkiem czegoś nowego, patrzenie na rozwój własnego dziecka, uczenie go nowych rzeczy.
Ale mamy prawo być zmęczone.
Doceńcie nas.









Spodnie, kapelusz, trampki H&M, bluzka MUMUkid.

piątek, 17 czerwca 2016

Jej drugie urodziny.

W poniedziałek nasza "maleńka" córeczka obchodziła swoje drugie urodziny.
Drugie!! Brzmi już bardzo poważnie :)

Z tej oto okazji postanowiliśmy zrobić jej małe, domowe przyjęcie.
Na szczęście w naszym mieście jest wspaniałe miejsce, które oferuje wszystko co maluch chciałby mieć na swoim party.
To Drabinkowo.
Cudowne miejsce prowadzone przez, wspaniałe małżeństwo, Gosię i Henia.
Można tam kupić balony zwykłe, napompowane helem, pompony, rozety, proporczyki urodzinowe, świeczki, zastawę urodzinową we wszystkich możliwych kolorach jak i również z wszystkimi "trendy" postaciami z bajek. Mało tego! Można wypożyczyć stroje (Elsy, Minionka i wiele innych), kupić maski, różdżki, korony, czapeczki.
A jeśli nie macie pomysłów na imprezę dla nieco starszego smyka to spokojnie możecie powierzyć jej organizację właśnie im!
Nie macie miejsca w domu? To też nie problem :)
Drabinkowo to również przepiękna sala w której możecie zorganizować wymarzoną imprezkę.
Heniu od razu wpadł Oliwii w "oko" bo to on dysponował balonami :)
Tak więc zabawiał młodą rzucaniem balonu do sufitu a ja śmiało mogłam sobie pzoowolić na spokojne zakupy :)

Impreza udała się rewelacyjnie! Najbliższa rodzina, która nie potrzebuje zaproszeń była najlepszym dodatkiem tego pięknego dnia!
Ale nie chcę się za dużo rozpisywać!

Nasza córcia jest już o rok starsza.
Chciałabym móc zatrzymać ten czas.
Piękny czas!

Ale cóż...
Życie pędzi jak oszalałe więc chociaż w kadrze mogę zatrzymać te najpiękniejsze momenty.

Enjoy!



A tak wgl to czy Wy też po urodzinach Waszych smyków macie wrażenie, że tak bardzo "NAGLE" urosły? Oliwia wydaję się być dużo bardziej dojrzalsza, większa, no taka już bardziej dorosła :)
Wiecie o co chodzi ?! :)


poniedziałek, 6 czerwca 2016

Czego uczą nas dzieci? Czyli małe podsumowanie dwuletniego macierzyństwa.

Powoli zbliża się ważny dla nas dzień.
Dzień drugich urodzin (już drugich!) naszej kochanej córeczki.
13 czerwca ta nasza malutka iskierka skończy 2 latka!

Dla mnie to czas przemyśleń ale i również ważnych decyzji.

Tak więc zastanawiam się co zmieniło się od dnia w którym Oliwia pojawiła się na świecie?
Śmiało mogę napisać, że wszystko!

Wszystko jest teraz inne. Rzeczy mają inne znaczenie, miłość ma inny wymiar a my, rodzice, czujemy się bardziej dojrzali i niesamowicie odpowiedzialni za tą małą dziewczynkę.

Pojawienie się jej na świecie sprawiło, że całe nasze życie wygląda zupełnie inaczej.
Dużo rzeczy, zachowań, przyzwyczajeń trzeba było zmienić, przystosować dla niej.

Niezwykle nieprawdopodobne, że taki mały człowiek tak wiele może nas nauczyć.

Pierwszą rzeczą, której uczy nas dziecko jest świadomość, że tak na prawdę niewiele o życiu wiemy.
Jeśli wcześniej myślałam, że po 7 godzinach snu będę chodzić jak zombie nie spodziewałam się, że teraz trzy godziny wystarczą aby się wyspać ;)

Cierpliwość. Dopiero teraz zdaję sobie sprawę z tego ile trzeba włożyć siły w to aby ją nabyć. Dziecko uczy cierpliwości już od swoich pierwszych dni. Ale apogeum osiągamy dopiero w momencie kiedy 3687 raz w ciągu dnia słyszymy "dlacego?", "a cemu?", "co to?".

Łzy. Nawet największy twardziel będzie płakał jak bóbr w momencie kiedy ta nasza mała kruszynka powie pierwszy raz magiczne słowa "Kocham Cię".
Ja to już wgl wylałam chyba z pięć basenów olimpijskich :P
Pierwszy kontakt, ząbek, pierwsze kroki, słowo, świadomy buziak czy przytulenie...
A parę dni temu wyłam z pół godziny gdy Oliwia popłakała się ze wzruszenia na bajce.

Wytrwałość. Nikt tak jak dziecko nie uczy wytrwałości. Układanie "setny" raz wieży z klocków, bo ma być wyższa niż tata uczy, oj uczy!! :)

Strach. To chyba jedno z najgorszych uczuć. Ale odczuwamy go już w czasie ciąży, chociaż od dnia narodzin staje się on tak jakby członkiem naszej rodziny. Paskudne uczucie, ale świadczące o wielkiej trosce, o miłości.

Cieszenie się chwilą. Oliwia nauczyła mnie, że warto czasami zapomnieć o wszystkim, rzucić cały plan, usiąść i cieszyć się jedną chwilą.

Dziecko zmienia całe nasze dotychczasowe życie.

Ja, już dziś podjęłam decyzję o tym, że kolejny rok zostanę z nią.
Pracę póki co odkładam na bok.

Odkąd jest z nami Oliwia patrzę inaczej w przyszłość. Stawiam sobie więcej celów, które dla niej chcę osiągnąć. Wszystko co robię, robię z myślą o niej.

Dwa lata z nią to najpiękniejsze lata w całym moim życiu.
To ogrom poświęcenia, radości, cierpliwości. To cała masa nowych doświadczeń. To miłość potężna.
To strach o jej zdrowie, życie.
To przychodzenie rano do naszej sypialni i budzenie nas słodkimi buziakami.
To mówienie "kocham Cię mamusiu", "kocham Cię tatuć".
To wygłupy, łaskotanie, wspólne spacery, czytanie książek.
To przytulanie i gładzenie po buzi.
To wiele nerwów i jeszcze więcej rozmów.
To pewność, że dla niej zrobię wszystko!

Ja uczę ją nowych rzeczy.
Ona uczy mnie życia.










INSTAGRAM