czwartek, 12 grudnia 2019

Nadchodzi zima.


Życie pisze nam najróżniejsze scenariusze...
Niekoniecznie mamy na nie wpływ.
Miałam dla Was tyle fajnych, jesiennych zdjęć. Miałam nadzieję, że uda mi się tu systematycznie z Wami być. Stało się inaczej. I w zasadzie nie miałam na to większego wpływu.
Ale już jestem. I chociaż wiem, że czujecie się zawiedzeni tą ciszą to cieszę się jak piszecie do nas z pytaniem kiedy wracamy. To podnosi na duchu,pokazuje, że są z nami ludzie, dla których to, co robimy jest fajne. Dziękuję! Bardzo dziękuję!

Od zawsze wiedziałam, że to będzie moje miejsce. Że nikt nie będzie mi nic narzucał. Że będą tu osoby, które chcą być mimo wszystko. I wiecie co? Tak właśnie jest!

Cześć załogo! Fajnie, że tu jesteście!

Co u nas?
Sporo się działo.
Szalona końcówka wakacji. Pełno wycieczek, wyjazdów, nowych zobowiązań.
Wszędzie razem. We trójkę. Cudowny czas.
Od września przedszkole ciąg dalszy. Grupa pięciolatków!
Za rok zerówka! (?!) Szok i niedowierzanie! Moja mała córeczka już wcale taka mała nie jest!

Jesień zaczęła się pracowicie.
Jeszcze nie tak dawno bałam się mówić głośno o tym, że marzę aby moja pasja stała się moją pracą.
A teraz w najlepsze pracuję, robiąc to, co kocham! Zatrzymując czas. Fotografując Wasze najpiękniejsze w życiu momenty, łapiąc codzienność, pierwsze uśmiechy dzieci, szaleństwa na urodzinach, łapiąc w kadrze to, co dla Was jest wszystkim! Dokumentując Wasze życie!
Cudowne uczucie!

Kilka tygodni temu udało nam się skoczyć na krótki urlop.
Bałtyk o tej porze roku zachwyca!
Puste plaże, zamknięte stoiska, brak tłumów.
Kocham takie momenty.

Pogoda przez kilka dni była jak na zamówienie.
Jedynie w ostatni dzień czuć było zbliżającą się zimę.

No tak! Za moment zima.

Dzień już jest bardzo krótki, słoneczko wychodzi zza chmur już tak rzadko. Jak nic widać, że jesień powoli zabiera manatki i rusza na odpoczynek.
Garderoba jest już wypełniona ciepłymi swetrami i grubymi skarpetami. 
Dawno wprowadzone zostały suplementy chroniące przed jesiennymi wirusami; tran, witamina D i olej z czarnuszki (nasz zestaw must have!)
Poranki są takie senne, zimne. Mróz rysuje na szybach coraz częściej.

Przed nami Święta (nasze ulubione). Za moment pojedziemy wybrać drzewko. Pierniki częściowo zrobione, miasta pięknie oświetlone aż proszą się o wieczorne spacery.
Chwila nie minie a obudzimy się w Nowym Roku.
Mam nadzieję, że dla nas łaskawym. Pełnym przede wszystkim zdrowia. Resztę wypracujemy sami.
 
Przed nami kilka intensywnych miesięcy. Dużo pracy, kilka wyjazdów, zmiany.
Musimy wszystko uporządkować, ale i nabrać siły na ten nadchodzący czas.

Dziś przejrzałam do końca nasze kadry, z tego, jesiennego wypadu nad morze. Uwielbiam je!
Przypominają mi o dniach pełnych uśmiechu, zabawy, słońca.

Porównuję te zdjęcia z tymi z poprzednich lat.
Oliwia tak bardzo się zmieniła! Już nawet nie patrząc na to ile urosła!

Teraz życie z pięciolatką to istne szaleństwo! Rozmowy na takie tematy, że czasami się zastanawiam czy ona ma pięć czy piętnaście lat! Pytania 24h/dobę. Po co? Dlaczego? Czemu? Do czego? Z czym?
Fajna dziewczynka z niej. Jest bardzo wrażliwa, mądra i niezwykle dobra. Ma w sobie tyle empatii, że z powodzeniem obdzieliłaby kilka osób! Uwielbia dzieci! Jest szczęśliwa, gdy przyjeżdżają do niej koleżanki. Kocha zwierzęta i wodę!
Mówi, że wakacyjne wyjazdy, że te nasze krótkie wypady, wycieczki to jej najlepsze dni bo... możemy być całe dni wszyscy razem!
To ukochana księżniczka tatusia, gwiazdeczka babci i dziadka, przyjaciółka cioci Agnieszki.
To mój największy skarb!

Przed nami fajny czas! Ta zima będzie piękna! Niesie ze sobą sporo pracy, ale i pięknych planów!
Trzymajcie kciuki aby wszystkie nasze plany się ziściły.














sobota, 10 sierpnia 2019

Kochana córeczko...

 Kochana córeczko,

Może za kilkanaście lat trafisz na ten wpis, może przetrwa i będzie tu na Ciebie czekał.
Chcę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego.

Niedawno wróciliśmy z urlopu. To był fajny czas. Taki tylko dla nas, taki jak całą trójką uwielbiamy.
Bo przecież czy jest coś ważniejszego od bycia razem? Od spędzania wspólnie czasu, od jedzenia wspólnie posiłków, śmiania się czy zabawy? Zawsze powtarzam Ci jedno- razem możemy wszystko.

Otóż chciałam Ci coś powiedzieć...

Pamiętasz jak razem z tatą na plaży leżeliśmy na kocu a Ty bawiłaś się patykiem?
Obserwowaliśmy Cię. Jak zawsze mówiłaś pod nosem jakieś magiczne zaklęcia. Uśmiechałaś się przy tym tak słodko. Nie chcieliśmy Ci przeszkadzać, ale kusiło nas aby podejść bliżej i posłuchać co tam szepczesz. Jednak woleliśmy zostać i dalej się przyglądać.
Byłaś tego dnia taka szczęśliwa! Podbiegałaś do morza, wrzucałaś kamyk i wypowiadałaś życzenie.
W sumie, tego dnia, tych życzeń wypowiedziałaś bardzo dużo.

Później przybiegałaś do nas, wchodziłaś na koc stopami uwalonymi od piasku i śmiałaś się z tego, że wszędzie jest piasek.

A pamiętasz jak któregoś dnia wiatr wiał tak strasznie, że plaża prawie świeciła pustkami?
A Ty uparłaś się, że idziemy zbierać muszelki i leżeć. Piasek unosił się w powietrzu, tata leżał okryty a w zasadzie zapakowany tak, że tylko nos mu wystawał. A ja musiałam udawać, że mnie ten wstrętny wiatr porywa. Biegałam po całej plaży i wołałam o pomoc. Ratowałaś mnie podając rękę.
A później razem latałyśmy.
Tata miał z nas ubaw! W sumie musiało to komicznie wyglądać!

Dziękuję, że tego dnia po powrocie do pokoju pomogłaś mi wyczyścić obiektyw.

A pamiętasz jak szalałaś na trampolinie? Pierwszym razem ostrożnie a później z dnia na dzień wzbijałaś się tak wysoko, że serce mi się zatrzymywało. No ale Ty chciałaś jeszcze wyżej i wyżej...
Tata Ci mocno kibicował.

No tak! Ale zapomniałam o najważniejszym! Chciałam Ci coś powiedzieć....

Czekaj! Przypomniało mi się jak tuż po zachodzie słońca obraziłaś się na mnie i ze śmiechem zaczęłaś wołać "kto kupi moją mamę za pięć złotych?". W sumie tylko dzięki temu poznaliśmy wspaniałych znajomych (Aniu, Krzysiu jesteście niesamowici!). No i Lenkę i jej rodzinkę również poznaliśmy dzięki Tobie, bo stałaś się fajnym kompanem do zabaw, mimo, że Lenka jest starsza o całe trzy lata. To dzięki Waszej wakacyjnej przyjaźni mogliśmy do późnej nocy śmiać się do łez z Moniką i resztą ekipy. W sumie za to też Ci dziękuję!

A pamiętasz jak było grubo po 22 a Ty siedząc u taty na barana nie chciałaś wracać do pokoju? Wołałaś tak słodko "nie po to przyjechałam na wakacje aby chodzić spać wcześnie". Ale nas wtedy rozśmieszyłaś. Chociaż chyba bardziej tym, że po dotarciu na miejsce padłaś jak kawka.

Chciałam Ci coś powiedzieć...
Pytałaś mnie dlaczego wstaję tak wcześnie i chodzę na plażę sama?

Właśnie to chciałam Ci powiedzieć. Chciałam Ci wytłumaczyć po co właściwie tak wcześnie tam chodziłam, w dodatku sama.

Otóż wstawałam chwilkę po piątej. Przez krótką chwilę patrzyłam jak śpisz, jak tulisz Zuzię (psiaka maskotkę). Dawałam całusa Tobie i tatusiowi i wychodziłam na plażę.

Tam siadałam na piasku, czasami na ławce i patrzyłam w morze. Czułam niesamowity spokój, czułam, że jestem tak szczęśliwa, że nawet teraz jak to piszę łzy spływają mi po policzkach!
Siedziałam tam i dziękowałam światu za to co mam. Za dom, za tatę, za Ciebie, za naszą rodzinę.
Dziękowałam, że obok nas są ludzie, którzy nas kochają. Ten spokój wchodził we mnie jak świeże powietrze. Z każdym oddechem czułam się coraz bardziej spokojna, coraz bardziej wzruszona tym co mam! Później szłam po pieczywo i wracałam do Was. I wiedziałam, że to będzie kolejny piękny dzień.

Kostium: Bandy Button
Spódnica: Bobole
Czapa: Dashki

środa, 7 sierpnia 2019

On.

Czuję się spełniona...
Jako kobieta.
Jako żona.
Jako mama.

Mam wymarzony dom, wspaniałego męża i cudowną córkę, więc mam wszystko.
I nic na świecie nie jest piękniejsze od tego uczucia.
Od świadomości, że dla tych dwóch osób jestem najważniejsza, najpiękniejsza, cudowna.
Ich oczy to najlepsze lustro.
W ich oczach jestem idealna.

Miewam gorsze dni. Takie, że nosa spod pościeli nie chcę wynurzać.
Wtedy ta ich miłość, to ich dobro działa na mnie jak najlepsze lekarstwo!

W niedzielne poranki, gdy młodzież już do nas przywędruje, kocham te nasze wariacje, tulenie się, budzenie tatusia łaskotkami. Kocham każdą wycieczkę, czy zwyczajny spacer. To dla mnie wyjątkowy czas. To chwile, które chciałabym na zawsze zachować w pamięci.

Odkąd jest z nami ten mały skrzat widzę jak mój facet się zmienił. Jest jeszcze bardziej odpowiedzialny i troskliwy.
Od zawsze wiedziałam, że jest cudowny (inaczej nie zostałby moim mężem 😋) ale dopiero teraz, gdy jest tatą widzę, że lepiej trafić nie mogłam.

Bo fajnie czuć się kochaną, idealną, ważną. Fajnie wiedzieć, że ktoś Cię wysłucha nawet wtedy jak pleciesz trzy po trzy. Fajnie móc obserwować jaką miłością darzy nasze dziecko.

Mój mąż to najwspanialszy tata na świecie! Dla niego nie ma rzeczy niemożliwych.
To typ taty, który nie straci cierpliwości nawet jeśli 6538 raz proszony jest o podanie czegoś.
Gdy co wieczór musi wymyślać bajki o małej Oliwce.
To tata, który z uporem maniaka naprawia ulubioną zabawkę mimo, że szanse na jej naprawę są nikłe.
To tata, który najlepiej rozczesuje włoski po umyciu.
To tata, który robi najśmieszniejsze miny.
To tata, który 35 razy poprawi bucika, bo "coś mi przeszkadza".
To tata, który zagra w każdą planszówkę, mimo, że ma coś ważnego do zrobienia.
To tata, któremu można pomalować paznokcie i zrobić kitki (nawet na mega krótkich włosach).
To tata, który podrapie po pleckach.
To tata, który mimo zmęczenia poskacze na trampolinie.
To tata, który mimo bólu kręgosłupa przeniesie na barana kilka kilometrów.
To tata, który zna wszystkie psy z psiego patrolu.
To tata, któremu słoń nadepnął na ucho a mimo wszystko śpiewa każdą dziecięcą piosenkę.
To tata, który dla córki specjalnie z Youtube nauczy się robić warkocza.
To tata, który kocha, szanuje, wspiera.

Uwielbiam na nich patrzeć! Uwielbiam wychwytywać te momenty, które sprawiają, że mam łzy w oczach. Te momenty w których wiem, że będzie tylko lepiej! Bo mam go. Mam wspaniałego faceta!

I może czasami pomarudzę na niego, albo znowu będę gadać o tych nie odłożonych na miejsce rzeczach. Ale i tak kocham go! I nie zamieniłabym na nikogo innego!

INSTAGRAM