sobota, 21 lipca 2018

summer outfit #1

Dzisiaj wpadam na krótką chwilkę aby zostawić dla Was jedną z naszych ulubionych stylizacji.
Oliwia uwielbia takie połączenia (ma hopla na punkcie okularów i czapek).
Ja natomiast kocham takie połączenie stylu i wygody!

Miłego oglądania Wam życzę i zmykam na urlop.

Pamiętajcie, że możecie być z nami na bieżąco na instagramie.
Od jutra nadajemy prosto z plaży!

Do zobaczenia!

















Czapa - Dashki
Bluzka - Bobo Choses
Szorty - KappAhl
Sandały - Mrugała

poniedziałek, 16 lipca 2018

Przyjaciółki.

Mówi się, że w życiu najważniejsza jest miłość.
Może to i prawda. Bo czy jest uczucie piękniejsze od miłości?
Czy jest uczucie, które daje tak wiele pięknych chwil i wspomnień?
Czy jest uczucie trwalsze od miłości?

Przyjaźń.

Od prawie roku mam możliwość obserwowania najczystszej formy przyjaźni.
Przyjaźni, która powoli dojrzewa. Która dopiero co uczy się uczuć.
Lena to prawie czterolatka. Znam ją jeszcze za czasów kiedy zamieszkiwała pod sercem swojej mamy. W zasadzie to za sprawą tej małej księżniczki i jej mamy Oliwka zaczęła we wrześniu przygodę z przedszkolem. Razem z Lenką.
Obie dziewczynki odbierałam codziennie z przedszkola więc mogłam obserwować przez bardzo długi okres to, jak rodzi się między nimi przyjaźń.

Początki do łatwych może i nie należały bo zdarzały się wybuchy gniewu czy zazdrości, ale zaskakująca dla mnie była relacja jaka może łączyć dwie małe dziewczynki.

Wzruszało mnie gdy Lenka biegła na pomoc Oliwii, gdy ta nie mogła dosięgnąć do swojego wieszaka. Albo gdy Oliwia przy każdym pożegnaniu tuliła Lenkę i mówiła, że do jutra będzie tęsknić. Było mnóstwo wzlotów i upadków, ale przez prawie rok dziewczynki stały za sobą murem.

Czasami po godzinnej przerwie, gdy przypadkiem się spotkały biegły do siebie z piskiem jakby ta ich rozłąka trwała przynajmniej miesiąc.

Gdy jedna zaczynała śpiewać piosenkę, druga ledwie po dwóch słowach wiedziała o jaką piosenkę chodzi.

Och, taaaak! Te piosenki! Dwa miesiące w aucie musiałam słuchać despacito, bo to wtedy był ulubiony utwór dziewczyn.

Zaczęły się wakacje, ale my, rodzice, staramy się aby dziewczynki nadal się ze sobą spotykały.

W końcu śmiało twierdzą, że są przyjaciółkami. A my chcemy tę przyjaźń wspierać.

Wiem, że to dzieci. Ale widzę jak stają się dla siebie bliskie.
Są prawie sąsiadkami więc mam nadzieję, że będziemy mogły razem z Lenki mamą przez lata obserwować jak dojrzewa ta ich przyjaźń. Jak pomagają sobie nawzajem, jak kłócą się i godzą.
Jak razem będą pokonywały pierwsze problemy, jak będą się wspierać.
Mam nadzieję, że ta ich "przyjaźń" będzie piękną pamiątka życia.

W końcu mówi się, że najtrwalsze są przyjaźnie z dzieciństwa. 









 Oliwia:
bloomersy i bluzka Bobo choses
czapka Dashki 


środa, 27 czerwca 2018

4 urodziny Oliwki.

Ostatni czas był dla nas szczególny.
Zakończenie roku szkolnego a wraz z nim ukończenie pierwszego roku w przedszkolu.
Ustalenie planów na wakacje, no bo przecież siedzieć dwa miesiące w domu z czterolatką to jakieś szaleństwo. No i ten cudowny dzień, którego Oliwia nie mogła się doczekać. Jej czwarte urodziny!

Dziś chciałabym podsumować ten czas.
W końcu od dwóch tygodni mam w domu czterolatkę!

Przygotowania do imprezy zaczęliśmy dużo wcześniej.
Oliwia przygotowała listę gości i menu dla dzieciaków.
Ja zajęłam się dekoracjami. Wiedziałam, że wszystko ma być z jednorożcami.
I pomijając już fakt, że matka- gamoń pomyliła jednorożce z kucykami (i na ostatnią chwilę zostałam uratowana przez niezawodną Małgosię z Drabinkowa) udało mi się zorganizować całkiem fajną i sporą imprezę w ogrodzie.

Goście spisali się na medal! Oliwia była oczarowana każdym z prezentów, chociaż otworzyła wszystkie dopiero pod koniec imprezy. No bo już taka z niej dziewczynka, że najważniejsza jest obecność bliskich! Tak więc impreza zaczęła się od skoków na trampolinie i szaleństw na trawie!

Dzieciaki cieszyły się dobrą zabawą a ja cieszyłam się, że mogłam spędzić miły dzień w otoczeniu ludzi, którzy są dla nas szczególni.

W sumie ciężko mi uwierzyć, że ten czas tak szybko mija. Bo przecież nie tak dawno cieszyłam się, że zostanę mamą a dziś w domu mam małą, rezolutną i niezwykle ciekawską panienkę.
Dopiero co cieszyłam się z jej pierwszych kroków, wypatrywałam kolejnych ząbków,  przeżywałam pierwsze słowa, trzymałam za rękę na rozpoczęciu roku szkolnego a teraz... teraz prowadzę poważne rozmowy na jeszcze poważniejsze tematy!

Kilka dni przed urodzinami Oliwia zapytała mnie gdzie była, gdy jeszcze nie mieszkała "u mamusi w brzuszku"? Długo nie myśląc odpowiedziałam jej, że mieszkała u mnie i u tatusia w serduszku.
I w sumie nie okłamałam jej.

Na długo przed ciążą marzyłam o córce właśnie takiej, jaką ona jest.
O małej, rozgadanej dziewczynce z bystrym spojrzeniem i ślicznym uśmiechem.

Wiedziałam, że będę ją kochać całą sobą!

Dlatego na pytanie "mamusiu a kim byłam jak już trafiłam do brzuszka?" odpowiedziałam zgodnie z prawdą... "byłaś kochanie spełnieniem moich i taty marzeń"!




 



















INSTAGRAM