wtorek, 12 lutego 2019

Po co komu to całe blogowanie?

Zapadłam w sen zimowy...
Tzn przynajmniej odnoszę takie wrażenie.
Mniej się udzielam na różnych portalach, mniej nas na instagramie czy tu na blogu.

W sumie to nie wiem co się stało, ale poczułam potrzebę przystopowania.
Tak na chwilę zatrzymać się i najzwyczajniej w świecie odpocząć.

Tłumaczyłam to sobie przesileniem zimowym (chyba takie istnieje,co?).
No wiecie... zimno, mokro, krótkie dni, w tv wciąż to samo grają, smog w miastach, mało ludzi na ulicach. Ptaków, motyli nie widać. Słońca też brak bo wiecznie chmury na niebie.

Człowiekowi nic tak na prawdę się nie chce.

Miałam też sporo pracy! Bo nie wiem czy wiecie ale moja pasja przerodziła się w moją pracę!
No i mieliśmy kilka fajnych przygód, które mam nadzieję, że zaowocują fajnymi przyjaźniami.

Przez cały ten czas zastanawiałam się czy nadal chcę tu być, czy chcę "bawić się" w to całe blogowanie. Bo jednak czasochłonne.
(Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, ale napisanie jednego posta to kilka dni przemyśleń, kilka godzin pisania i korekt plus wykonanie fajnych zdjęć i ich obróbka).
Zresztą w dzisiejszych czasach można znaleźć całą masę blogów, zresztą dużo lepszych niż ten nasz.

I nagle któregoś tam dnia wchodzę jak gdyby nigdy nic na fanpage a tam masa wiadomości od Was.
(dziękuję, dziękuję)

Czytam, odpisuję i dalej zapadam w ten zimowy, paskudny sen.

Inny dzień.
Przeglądam właśnie zdjęcia z jakiejś tam sesji Oliwki i już w głowie obmyślam plan jak Wam je pokazać. I łapię się na tym, że ciągle w głowie mam pisanie, moich czytelników i obserwatorów.
I stwierdzam, że ja to przecież uwielbiam!

Przecież lubię się z Wami dzielić naszą codziennością, lubię pokazywać co się u nas dzieje, lubię gdy mama Agatki dopytuje kiedy wrzucę kolejne zdjęcie, mama bliźniaczek dopytuje o jakąś markę ubrań, ktoś pyta jaki rower polecamy, jakie książki są teraz u nas na topie, czy warto kupić to czy tamto. Lubię to wszystko.

Więc siadam i piszę ten tekst.
I cieszę się bardzo, że w końcu się wybudziłam.
Że nabrałam sił, że mam plan na ten rok, że mam Wam tyle do pokazania i powiedzenia.
Cieszę się, że nie pozwoliliście mi dłużej milczeć.

Podsumowując... przerwa najwidoczniej była mi potrzebna aby się zregenerować, nabrać sił i wrócić.
Bo całe te blogowanie to taka fajna sprawa, masa fajnych, ciekawych ludzi, fajne przygody, zabawne sytuacje, poważne rozmowy. Bo to taki nasz świat.

Witam Was.
Jestem.
I pewnie jeszcze jakiś czas tu będę.












sobota, 3 listopada 2018

Wierszyki ćwiczące języki- czyli wspieram rozwój mowy dziecka!

Od września Oliwia poszła do przedszkola. To niesamowita przygoda, która trwa już drugi rok.
Ten rok od poprzedniego różni się niemal wszystkim.

Z małej, nieco przestraszonej dziewczynki stała się dużą, rozsądną panną, która jest jeszcze bardziej ciekawa wszystkiego niż rok temu.
Urosła sporo, chociaż i tak wydaje mi się, że jest najmniejsza w grupie.
Ma zdecydowanie większą wiedzę, dużo rzeczy zapamiętuje, jest ciekawa praktycznie wszystkiego!

Jej mowa też znacznie się zmieniła! W końcu L to L a nie J. Czyli Julka jest w końcu Julką a nie Jujką. Dość długo w domu ćwiczyłyśmy wymowę, ale nie szło nam najlepiej.

Wiem, że sporo rodziców czeka aż dziecko wyrośnie z seplenienia, aż samo poprawnie zacznie wymawiać niektóre słowa itd.

Nam też się nie spieszyło, ale zaczęłam się zastanawiać jak można i czy w ogóle można wspierać rozwój mowy u Oliwii.

Oczywiście internet został przeczesany w celu odnalezienia jakichś artykułów z ćwiczeniami.
Do logopedy nie miałam zamiaru iść ponieważ Oliwia mówiła poprawnie jak na swój wiek.
Chciałam tylko znaleźć coś co wraz z wiekiem będzie nam pomagało na dalszy rozwój poprawnej wymowy.

I tym sposobem trafiłam na Panią Martę a mianowicie na  Dr n. hum. Martę Galewską-Kustrę, która wraz z Elżbietą i Witoldem Szwajkowskimi wydała książkę "Wierszyki ćwiczące języki, czyli rymowanki logopedyczne dla dzieci".

Dr n. hum. Marta Galewska-Kustra to logopeda i pedagog dziecięcy, pedagog twórczości.
Pracownik naukowy Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Prowadzi gabinet logopedyczny, który jest miejscem stałych wizyt małych pacjentów oraz rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej o możliwości stymulowania rozwoju mowy swoich dzieci.
Specjalizuje się w terapii opóźnionego rozwoju mowy i zaburzeń artykulacji u dzieci.
W pracy terapeutycznej nieustannie próbuje łączyć terapię mowy z rozwojem twórczego potencjału dziecka.

Książka "Wierszyki ćwiczące języki"
to zbiór niesamowicie zabawnych wierszyków, którym towarzyszą zachwycające i pełne humoru ilustracje.
To ciekawa lektura, której wspólne czytanie może być świetną zabawą dla dzieci i rodziców.
Nie straszy trudnymi do wymówienia łamańcami językowymi, bo rymowanki są dostosowane do wieku dziecka. Sprawdzi się jako materiał do ćwiczenia mowy, bo jest nie tylko profesjonalnie przygotowany, lecz także niezwykle atrakcyjny dla małych czytelników.

Ja wybrałam ją dlatego też, że jest to świetna propozycja również dla tych dzieci, które nie mają kłopotu z mową, ale są w wieku, kiedy wymowa się rozwija. Książka w ciekawy sposób pomaga ten rozwój wesprzeć.

Dodatkową wartością są fachowe informacje, dzięki którym rodzice mogą ustalić, czy ich dziecko powinno już daną głoskę wymawiać, i co zrobić, jeśli jej nie wymawia.
 

Oliwia uwielbia to w jaki sposób napisana jest ta książka. Wierszyki napisane w takim stylu sprawiają, że śmieje się ale i jest ciekawa o czym dany wierszyk jest i zaraz chce się go nauczyć!
 

"Oby-oby-oby,
Jan nie śpi dwie doby.
Ubu-ubu, ubu-ubu,
bo ktoś wali łubu-dubu.
Obu-obu-obu,
weź się tu nie obudź!"
 
Wierszyki są dedykowane dla dzieci w wieku 4-7 lat ale zdecydowanie spodoba się również starszym dzieciakom chociażby ze względu na 3 część, która jest (jak piszą w książce) dla chojraków.Takie ćwiczenia poprzez zabawę są najlepsze! Uwierzcie mi, że ta książka nie może się znudzić!

Książkę oczywiście kupicie w salonach Empik za jedyne 26,49 zł! TU!











Bluza- Bobo Choses
Spódnica- Zara
Rajstopy- Collegien
Buty- NewBalance
Spinka- Kollale
Okulary- Allegro

czwartek, 18 października 2018

Hello autumn!

Mimo, że już od kilku tygodni mamy jesień, to pogoda nas niezwykle rozpieszcza.
Połowa października a za oknami powyżej 15 stopni.
Uwielbiam taką jesień. Ciepłą, powolną, spokojną.
Świat nabiera powoli pięknych kolorów.
Parki z daleka przywołują nas złotymi liśćmi, powietrze jest niesamowicie lekkie i przyjemne.

Korzystamy z uroków tegorocznej jesieni i codziennie spędzamy kilka godzin na spacerach.
Jesień to również czas cieplejszych ubrań. Jeszcze nie zimowe ale już nie letnie ubrania wypełniają szafę. Dla mnie jesień to przyjemne tkaniny, ciepłe kolory.
Dziś zostawiam Was z jedną z naszych jesiennych stylówek.

Wygodne culotte na szelkach, uszyte z wysokogatunkowego lnu wraz ze sweterkiem Tiny Cottons z kolekcji altiplano to ulubiony duet Oliwii. Spodnie nie krępują ruchów dziecka, są eleganckie a zarazem niezwykle wygodne. Sweterek jest niesamowicie przyjemny w dotyku.

Mam nadzieję, że i Wam się spodoba.
Miło nam będzie jeśli zostawicie po sobie znak. :)













Sweterek - Tiny Cottons
Culotte - No Name
Derby - Zara

INSTAGRAM