wtorek, 22 września 2020

Alpakowa Zagroda. Miejsce pełne miłości.

Dojeżdżamy.
Miejsce już od wejścia kojarzy się z beztroską, spokojem, ciszą, dbałością o naturę.
Pierwsze co dojrzała Oliwia to domek na drzewie.
Ale wiedząc, że za moment będzie mogła przytulić ukochane alpaki, minęła go tylko rzucając "jak będziemy wychodzić to tu się zatrzymamy".
Domek faktycznie urokliwy. Taki, w którym jako dziecko, spokojnie mogłabym zamieszkać na całe lato.
Mogłabym zapraszać do siebie koleżanki na lemoniadę i świetną zabawę bowiem z domku można zjechać zjeżdżalnią na dół.

Idziemy dalej. Przechodzimy przez wnętrze starego budynku (stodoła?). Pierwsze co wpada nam  w oko to klocki drzew na których widnieją przepiękne rysunki. Kot, pająk, alpaka i wiele innych arcydzieł.

 
 
Ok. Już tylko prosta dzieli nas od wymarzonego spotkania. Ale chwila,  bo tu rzeźba zająca, obok krzak kwiatów do którego zlatują się motyle. Rosnące winogrono i owocowe drzewka. Studnia i inne pięknie rzeźbione w drewnie rzeczy.
W końcu docieramy do zagrody. Chwilę czekamy na Panią, która opowie nam mnóstwo ciekawostek o alpakach. Wreszcie wchodzimy. Witają nas szef czyli Gustaw, Baron, Riko i Baltazar.
Pani oprowadza nas, opowiadając o tych cudownych zwierzakach z taką czułością, że od razu wiem, że dla niej to coś więcej niż tylko zwierzaki. Dowiadujemy się skąd pochodzą alpaki, co jedzą, co lubią robić, jakie dźwięki wydają. Podczas gdy my słuchamy tych opowieści, alpaki podchodzą do nas, wąchają i przyglądają się nam.
Gdy wiemy już prawie wszystko, nadchodzi ten długo wyczekiwany moment. Można się tulić, można głaskać, całować. bez szaleństw aby nie przestraszyć szanownych panów.











Gdy już zarówno alpaki jak i my byliśmy napełnieni radością przyszedł czas na pożegnanie.
Opuściliśmy zagrodę i udaliśmy się na ławeczki i leżaki abym chwilę odpocząć i móc nacieszyć się spokojem w pięknych okolicznościach przyrody.
Kącik dla dzieci został niemal od razu opanowany, więc rodzice mogli w spokoju zjeść przekąski, pogadać i odpocząć.





Wiem, że jeszcze kiedyś tam się zjawimy. A póki co z całego serca Wam polecam to miejsce.
Tutaj zostawiam namiar na Alpakową Zagrodę - TU

A może byliście już w zagrodzie i poznaliście Gustawa i jego ekipę?
Jeśli tak to koniecznie dajce znać!

enjoy.


wtorek, 26 maja 2020

Nie musisz być idealną mamą!

Mama.

Wszystko zaczyna się od tego słowa.
Od mamy.

Bo przecież to ona dała życie nam. Przecież to my dajemy kolejne życie.

Może stąd wzięło się przekonanie, że mama musi, że mama zawsze...

Ile to razy już słyszałaś, że "jesteś przecież mamą to musisz się zmienić", "kto da radę jak nie Ty", "nie wypada Ci robić tego czy tamtego".

Żyjemy w czasach, gdzie internet poniekąd jest jakimś tam wyznacznikiem.
Z każdej strony zalewa nas fala idealnych matek. Tych, które 15 min po porodzie wyglądają jak milion dolców. Tych, które zawsze są pięknie ubrane, ćwiczą jogę, zawsze mają czysty dom i czyste dzieci. Tych, które nigdy nie mają kryzysów.

Nic dziwnego, że większość z nas po jakimś czasie spędzonym na przyglądaniu się jak żyją te ideały, czuje się paskudnie i dąży do jakiejś tam doskonałości.

Próbujemy mieć idealne domy, idealne szafy, idealne dzieci. Chcemy stworzyć swój wizerunek matki idealnej. Takiej, która wszystko trzyma w ryzach, której nie zdarzają się wpadki.

Po pewnym czasie jednak wpadamy w pierwsze kryzysy.

Bo dom, który dopiero wysprzątałaś, po kilkunastu minutach zabawy wygląda jak pobojowisko.
Bo znowu pełno okruszków na kanapie.
Bo dzieciak po raz kolejny wylał na siebie sok.
Bo pies właśnie pogryzł Twoją ulubioną parę butów.
Bo znowu przesoliłaś ziemniaki.

A nie masz czasu ponownie robić wszystkiego.

Cena, jaką ponoszą matki za bycie idealną, jest cholernie wysoka!
Przecież ludzie w mediach odbierają Cię jako idealną kobietę, piękną z zawsze idealnie ułożonymi włosami, cudownym mężem u boku i niezwykle grzecznymi dziećmi!

To wszystko sprawia, że coraz częściej zamiast szczęścia odczuwa się frustrację.
Bo mogę nie zdążyć, bo co jeśli ktoś zauważy, że do sklepu wyszłaś w pidżamie.
Bo już popołudnie a Ty nie masz nowego zdjęcia na insta.

Tylko czy naszym dzieciom potrzebna idealna matka??
Czy oby na pewno zależy im na tym aby w domu było mega sterylnie, żeby mama miała idealną, niezruszoną fryzurę? Czy te okruszki na kanapie serio dziecko zauważa?

Uwierz mi w to co teraz Ci napiszę!

TWOJE DZIECKO UWIELBIA, gdy masz potargane zabawą włosy, gdy znowu nadepniesz na lego. Lubi, gdy się śmiejesz i robisz głupie miny.
TWOJE DZIECKO ZAPAMIĘTUJE tylko te momenty!

I wiesz co? Dzieci nie kochają nas tylko i wyłącznie wtedy, gdy wyglądamy idealnie!
Dla nich nie ma większego znaczenia czy jesteś w pięknej sukience czy w pidżamie.

Pogodzenie roli matki, żony, gospodyni, nauczycielki, sprzątaczki jest nie lada wyczynem.
Więc nie musisz sobie niczego zarzucać!
Nie musisz mieć wszystkiego zaplanowanego, nie musisz przewidywać, mieć nad wszystkim kontroli! Nie musisz wiedzieć wszystkiego, potrafić wszystkiego.
Musisz zaakceptować siebie taką, jaką jesteś. Zrozumieć, że masz prawo być zła, zmęczona, niedoskonała i to wcale nie oznacza, że jesteś gorsza! To nie jest wyznacznikiem ani macierzyństwa ani kobiecości!

Dążenie do ideału zamyka nas w jakiejś dziwnej klatce, bez dostępu do normalnych, ludzkich odruchów. Najważniejsze aby przyznać się przed samym sobą czy jest nam z tym dobrze.

Ustalmy sobie priorytety, to co w życiu ma dla nas największy sens.
Rodzina, praca, życie towarzyskie, dom.

I skupmy się aby nie być idealnym a szczęśliwym samym ze sobą.

Kiedyś, ktoś pytał mnie dlaczego, skoro mam już większą grupę obserwatorów, nie jestem systematyczna. Dlaczego codziennie nie dodaję nowych zdjęć, dlaczego częściej nie piszę?

Szanuję Was wszystkich. Zarówno tych co są tutaj, jak i tych co są ze mną na fanpage'u czy insta.
Ale ponad wszystko szanuję siebie i moją rodzinę.

To ich postawiłam na podium. To oni zajmują pierwsze miejsce na mojej liście priorytetów.

Życzę Wam wszystkim abyście nie pogubiły się w tym wykreowanym, pięknym świecie!

Abyście cieszyły się z małych rzeczy. Aby spalone ciasto nie wywoływało smutku. Aby zdjęcia były przyjemnością a nie przymusem. Aby bałagan w domu przypominał Wam o tym, że chwilę temu moje dziecko było najszczęśliwsze na świecie rozsypując klocki po całej podłodze!

Bądźcie sobą!
A jeśli już tak bardzo chcecie być idealne, to bądźcie....
Idealne dla siebie i swoich bliskich.
Nie dla wirtualnego świata!

enjoy.




wtorek, 28 kwietnia 2020

Trudne decyzje

To czas trudnych decyzji.
Może dla jednych wydadzą się marginalnymi, drugorzędnymi. Ale dla nas są ważne.

Otóż, odkąd pojawiła się w naszym życiu Oliwia, wybieraliśmy zawsze to, co będzie dobre dla niej. To chyba normalne, że w momencie pojawienia się dziecka robimy wszystko aby nasze życie przekształcić pod tę małą istotkę.
Każde wakacje były skrupulatnie zaplanowane, każdy wyjazd, nawet ten najmniejszy.
Od czasu jej narodzin wybieraliśmy zawsze nasz kraj.
Bo blisko, bo bezpiecznie. Bo lekarz w razie czego na miejscu. Bo zawsze można tego samego dnia wrócić do domu.

Ten rok miał być zupełnie inny.
Zaplanowana, wykupiona wcześniej podróż marzeń.
Marzeń naszych i naszej córki.
Cudownie zaplanowane wakacje.
Wylot dzień przed jej szóstymi urodzinami.

Plaża, morze, piękne widoki, znakomity hotel.
Wypisane na kartce miejsca, które będąc już tam, będziemy chcieli odwiedzić.
Miasteczka, restauracje, zabytki.

Oliwia już od dłuższego czasu paplała tylko o wylocie. Do skarbonki odkładała wszystkie pieniążki, które udało jej się "zarobić".

I nagle wszystkie marzenia i plany pękają jak bańka mydlana.
Niby łudzisz się, że się uspokoi, że może się zmieni, że kryzys minie. Bo ile ten wirus może trwać?! Bo w końcu zostało jeszcze trochę czasu.

Ale przychodzi dzień, w którym siadasz, włączasz wiadomości i już wiesz, że nie możesz ryzykować.
Że nawet jeśli sytuacja u nas w kraju zostanie opanowana, to jednak strach pozostanie.

Hmm... i w sumie nie najgorsza była ta świadomość, że musimy zrezygnować z wakacji marzeń a fakt, że musimy o tym powiedzieć Oliwce.
Bo to takie przykre. Bez względu na okoliczności (które rozumiem, że są mega poważne), po prostu przykre.

Na szczęście to bardzo mądra dziewczynka. Nie będę kłamać, że rozmowa przebiegła gładko.
Bo tak nie było.

Były łzy i dużo tulenia. Ale zrozumiała. Powiedziała, że lepiej jak polecimy, gdy wszyscy na świecie będą zdrowi.

To nie jest łatwe. O ile nam dorosłym wydaje się to takie zrozumiałe, że loty są odwołane, że nie można wylecieć, o tyle dziecku nie tak gładko przychodzi oswojenie się z tą myślą.

Wiem, że może niektórym się wydawać, że to za szybka decyzja ale nie chcemy ryzykować.
Nie wiadomo jak dalej wszystko się będzie toczyć. To nie chodzi tylko o to, że u nas będzie już ok, ale o to jak będzie w miejscu do którego mieliśmy się wybrać.

Poza tym nawet jeśli wszystko wróci do normy, jeszcze przed wakacjami to musimy pomyśleć o rodakach. Wirus, który właśnie opanował nasz kraj, sprawia, że wiele pensjonatów, hoteli jest w bardzo trudnej sytuacji.

To w naszych rękach będzie leżał ich los. Powinniśmy solidarnie wspierać polskie firmy. I nie chodzi mi o to, aby każdy rezygnował z wymarzonych wakacji na rzecz naszego kraju.  Ale kupując na wyjazd buty, nową sukienkę czy kapelusz pamiętajmy aby w pierwszej kolejności zajrzeć do polskiego producenta.

A jeśli już musisz, tak jak my, zrezygnować z wakacji to nie myśl o tym jak o jakiejś katastrofie.
To smutne, że plany i marzenia musimy odłożyć na później. Ale nie oznacza to jeszcze końca świata.

Mam nadzieję, że sytuacja na świecie się uspokoi i każdy z nas niedługo będzie się czuł bezpiecznie.
A te wakacje spędzimy gdzieś blisko.

Przecież nie ważne aż tak gdzie spędzimy ten czas. Najważniejsze abyśmy spędzili go razem!

Wy również rezygnujecie z wakacyjnych, dalszych wyjazdów?






INSTAGRAM